Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W imię ojca
TheMo:
-Skoro ma być moje to jest sposób, by się przekonać.
- Co masz na myśli?
Sołtys chyba się domyślał co Bękart planuje zrobić ze swoim bękartem. Themo bowiem zaczął zmierzać w stronę półki, na której była butelka z alkoholem.
Melkior Tacticus:
Melkior nie ogarniał w tej chwili.
TheMo:
Nikt w sumie nie wiedział do końca, co planuje Themo. Ten złapał za butelkę i odkorkował ją. Powąchał, by ocenić jakość. Potem podszedł do Mary i sam chwycił dziecko na swoje ręce. Maluch nawet nie zareagował. Domniemany ojciec ułożył je wygodnie, jak do karmienia.
- Czyś ty zdurniał? Dziecku chcesz alkohol podać?!
-Skoro to moje, to nic nie powinno mu się stać. Sam w wieku dwóch lat chodziłem napruty pod gospodarstwie. Do czasu, aż ojciec się nie zorientował, że mój starszy brat podmieniał mi mleko na samogon.
Tą krótką anegdotą urwał wszelkie dyskusje i dał młodemu spróbować nieco nalewki. Dziecko skrzywiło się i wypluło wszystko, co trafiło do jego ust, a potem zaczęło kaszleć i płakać.
-Eeeee, to na pewno nie moje.
Oddał płaczące dziecko matce, której tez zbierały się łzy w oczach.
-Melkior, wracamy.
Sam napił się tej nalewki, a potem odstawił ją na stół i ruszył w stronę drzwi.
Melkior Tacticus:
- Dziwka, a ty kmiocie... - spojrzał w oczy sołtysa Szykuj się na kontrolę Podskarbiego, bo wydaje mi się że Pan Morri nie otrzymuje wszystkich należności od waszej wsi. Pogroził, nie wiedział czy ma nawet takie prawo. Chłop tym bardziej. Ale nazwisko pana tych ziem powinno kmiotka utemperować. Wyszli.
TheMo:
I wrócili do Bastardo. A potem żyli długo i szczęśliwie. Chociaż to ostatnie zdanie jest wciśnięte na siłę. Koniec.
Melkior zaciągnął Themo do Mirty, gdzie miał się znajdować jego syn, którego spłodził kilka lat temu podczas roboty w tamtejszej wsi. Na miejscu okazało się, że dziecko nie jest jego, a sołtys i jego córka chcieli wrobić Themo, ze względu na jego pozycję społeczną. Melkior pogroził oszustom, a Themo z ulgą na sercu opuścił ich dom.
Nie ma nagród, bo to wydarzenie fabularne.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej