Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Złota sprawa
DarkModders:
- A szkoda, zjadłbym teraz kawał baraniny ale ten kebab też smakowicie brzmi. - powiedział drapiąc sie po czole.
- Przynajmniej znajde tam klimaty idealne dla mojej rasy. Ciekawy jestem co nas tam spotka po zejściu na ląd.
Domenik aep Zirgin:
- Ląd, zapewne.
DarkModders:
- To jest pewne. - powiedział kręcąc szklanką kółka na stole. Powoli zaczynało mu się nudzić na tej łajbie. Brakowało mu tutaj wszystkich rozrywek fundowanych na statkach, czy to Gordiana czy Salazara. Wiedział że te czasy za szybko nie wrócą.
Domenik aep Zirgin:
Jeden znikł a drugi się zabił czy coś, chociaż nie. Domenik - gdyby go spytać - wiedział że ostatnio to coś zabiło Salazara a nie on siebie. Zapaskudził statek, i wtedy właśnie powinni zawrócić. Pytanie czy to był ten sam rejs... Minął kolejny nudny dzień... Zrobiło się cieplej.
DarkModders:
Sielski poranny sen został przerwany przez donośne chrapsnie jednego z załogantów. Jaszczur przebudził sie od razu. Tym razem przy tym towarzyszył mu okropny ból pleców i kikuta.
- Jasna cholera, ale mnie wszystko boli. - powiedział wstając z hamaka i rozciągając się. Rozmasował obolałą pozostałość po ręce i wziął sie za zakładanie opancerzenia. Po co to robił? A no wolał być w gotowości na wypadek czegoś nieprzewidzianego. Wyszedł do kambuza zabierając z szynkwasu kilka kawałków suszonego mięsa. Wziął porządnego kęsa i wyszedł na górny pokład. Mięso było jak guma, nie do pogryzienia. Przełknął powoli kawałek mięsa i wziął kolejnego kęsa. Szukał Domenika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej