Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test kruka - Isirr van Triol

(1/11) > >>

Canis:
Nazwa wyprawy: Test kruka #29
Prowadzący wyprawę: Arivel
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, chęć dołączenia
Uczestnicy wyprawy: Isirr


- To tylko przez grzeczność, zapewniam. - powiedział z uśmiechem. - Jednak my tu gadu gadu a pieniądz musi na siebie pracować. nigdy nie lubiłem nadmiernej zwłoki i mitrężenia językiem, chociaż jestem w tym całkiem dobry. - powiedział delikatnie wytykając czubek języka na górną wargę i cmoknął delikatnie ustami. - Co masz więc dla mnie?

Arivel:
-Słyszałam ostatnio od mojego znajomka że poszukuje pomocy. Przeprowadził się jakiś czas temu do dzielnicy obywatelskiej na Valfden. Odwiedzisz go i dowiesz się w czym mu się przydadzą twoje ręce. Dość łatwo rozpoznasz dom, ma zielonkawe okiennice i dość specyficzne malunki na ścianach bocznych.

Canis:
- Bardzo dobrze. Mało konkretnie ale... zawierzę w swoją spostrzegawczość. - Powiedział i odwrócił się na pięcie. Zrobił parę kroków na przód w kierunku głównej alei i zatrzymał się zwracając głową w tył. - Do zobaczenia, "młoda". - powiedział i zamachał ręką jakby tak przed siebie chociaż spoglądał za siebie do rozmówczyni.

Dobrze, najpierw prosta sprawa, banał, dotrzeć, rozpoznać, zrozumieć i wykonać. - Prostota czterech kroków przed nim. Na razie brak znamion czynu więc nie ma się przed czym chować... - Pomyślał i wyjrzał z za winka na aleję i niepostrzeżenie wymknął się na główny trakt, gdzie beztrosko skierował swoje kroki w kierunek dzielnic mieszkalnych, a następnie wybrał aleje ku dzielnicy obywatelskiej. Nie znał tych dróżek za dobrze, był nowy, jednak podpisy, tabliczki... a w szczególności jakość domów, wskazywała sama z siebie gdzie co jest.

Szedł wzdłuż alei... ale poboczem, niczym normalny szary przechodzień... może trochę bardziej cichy, może trochę unikający kontaktu wzrokowego... zwykły biedny mieszczanin, któremu wstyd pojawiać się w bogatszych rejonach miasta -> dobra wymówka dla jego postaci w tym miejscu.

Zwracał uwagę na domy niczym prawdziwy turysta, przyglądał się fasadom ornamentom, zdobieniom i wykończeniom, było to naturalne dla nowych osób w mieście którą nie tylko rzeczywiście był, ale także chciał za taką uchodzić w oczach przypadkowych przechodniów. Nie było to nawet celowe, ważne, było bardziej prewencyjne. zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć...

Jednak to wszystko sprowadzało się do jednego, do szukania domu o zielonkawych okiennicach a jednocześnie posiadających unikatowe, specjalne malunki na ścianach bocznych, które notabene widział przemierzając alejki.

Arivel:
W końcu udało ci się dostrzec dom, który miał jasno zielone okiennice. Gdy podszedłeś bliżej zobaczyłeś także dość nadzwyczajne malunki o motywach florystycznych. ÂŚciany domu były pomalowane na biało by wyjątkowo kolorowa sztuka na nich jeszcze bardziej rzucała się w oczy.

Canis:
No cóż... to nam zbyt wiele nie wyjaśnia... sprawdźmy. Niczym pomysłowy Dobromir podskoczył z radości teatralnie niczym dziewczę znajdując prezent dla siebie. wyminął ewentualny płotek i podszedł pod drzwi tego barwnego kolorystycznego domu i zapukał w kołatkę wyczekując reakcji domownika.

*puk* *puk*

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej