Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zadanie szkoleniowe Isirr van Triol

(1/2) > >>

Canis:
Nazwa wyprawy: Zadanie szkoleniowe Isirr van Triol
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: Isirr


Isirr spokojnie wysłuchał Respeva i odczekał gdy ten znajdzie chwilę by zaprowadzić go an arenę i przedstawić dalszą drogę szkolenia. zawczasu poprawił koszulę i rozejrzał się wokół podziwiając miejski zgiełk portowej aglomeracji.

Gdy w końcu przyszła kolej na młodzieniaszka sierotę, skinął głową i lekko się uśmiechnął unosząc kąciki ust.
- Zatem? Cóż zrobić by zaliczyć szkolenie? - Dopytał z ciekawością składając dłonie przed sobą. W końcu uświadomił sobie... że pierwszy raz wykorzysta broń w walce... dotąd korzystał wyłącznie z dłoni, ewentualnie przypadkowych przedmiotów do ogłuszania a tutaj... mordercza broń zdolna siać zamęt i zniszczenie... potężna silna...

Dragosani:
-  Słuchać poleceń - odparł Respev, który lubił jak młodzi słuchają poleceń. -  Nauczymy cie jak wykorzystać potencjał bojowy. Na początek będzie łatwo, twoje zdanie polega na dotarciu na obszar tamtej zagrody. Ruszaj!


//Zagroda znajduje się 10 metrów od Ciebie.
//Jest południe, mamy 12:00.

Canis:
Spojrzał na gorejące na nieboskłonie słońce takie już niemal letnie, grzejące świat swym blaskiem, łaskocząc tak ludzi zwierzęta jak i rośliny dając radość z pięknego dnia. Ta odrobina szczęścia była zawsze mile widziana, była niemal spełnieniem marzeń dla udręczonych codziennością ciał.

Słysząc słowa Respeva zdusił w sobie chęć odzewu i pyskowania, uznał, ze nei warto bruździć wokół, gdy korzystniejsze będzie przejście tego bez większych ceregieli, niemniej jednak myśli jakie krązyły po jego głowie na samo wspomnienie, że  ma słuchać takiego tępego osiłka napłynęło mu wierszem do głowy, który słyszał nie raz w sierocińcu. Jednak to wszystko było i tak splotem głębszych myśli... Ten facet w takim stanie bezrozumnego oszołomienia ma prowadzić szkolenie? No nic muszę iść, wywołał na arenę to idę... Chyba się spodziewa ze mu coś burknę i odpyskuję... nie twoje czekanie... "Próżnoś repliki się spodziewał, Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet pies cię jebał, bo to mezalians byłby dla psa." Pomyślał jednak dalej z niewinnym uśmiechem zmierzał na arenę z fałszywym uśmiechem.

Wyminął furty zagrody i wszedł an udeptaną ziemię.

Dragosani:
Respev spokojnym krokiem poszedł w stronę zagrody. Pomyślał w duchu. Nie wygląda mi na wojaka, ale powinien sobie poradzić ze zwykłym zwierzakiem.
- Młody, czeka Cię walka. Gotów żeś?

Tak opisujemy wydarzenia, narracje.

Tak opisujemy myśli.

--- Kod: ---[b]Tak opisujemy myśli.[/b]
--- Koniec kodu ---

- Tak opisujemy wypowiadane słowa, dialog.

--- Kod: ---[i]- Tak opisujemy wypowiadane słowa, dialog.[/i]
--- Koniec kodu ---

//Tak zwracamy się do MG, żeby dopytać o dane rzeczy w związku z wydarzeniami, jego opisem lub walkę.

--- Kod: ---[b]//Tak zwracamy się do MG, żeby dopytać o dane rzeczy w związku z wydarzeniami, jego opisem lub walkę.[/b]
--- Koniec kodu ---

Canis:
- Chwila... - Staruchu powoli! Kusza sama się nie naładuje! - Powiedział unosząc lekko dłoń, po zym sięgnął za plecy. odpiął zaciski i rozsupłał rzemienie wiążące kuszę na plecach.

Przełożył ją do dłoni i wyważył w ręce zapierając przycisk spustowy palcem. Zaczął zaciągać cięciwę za mechanizm spustowy, poprawił wysięg do bełtów na plecach. Dobrze... zdążę wyjąć, i ułożyć w łożu i nacisnąć spust... to łatwe... dam radę... muszę! Po chwili rozważań uniósł dłoń z zaciśnięta pięścią i rozwarł dłoń wskazując na bramę.

Tak zakomunikował, że jest gotów!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej