Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Inwigilacja
Rieux:
Nazwa wyprawy: Inwigilacja
Prowadzący wyprawę: Rodred
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zgoda prowadzącego
Uczestnicy wyprawy: Deleine; Marduke Znikąd; Rieux.
Rieux nie włączał się w rozmowę z prostego powodu. Próbował jak najwnikliwiej przeanalizować informację podane przez Rodreda. Plan Marduke zdawał być się dobry, jednak miał kilka wad. Rieux starał się wymyślić coś lepszego, ale na chwilę nie mógł na wpaść jak zyskać przychylność królewskich potomków. Z tego powodu powiedział:
- Na chwilę zostańmy przy planu Marduke, dopóki nie wymyślimy czegoś lepszego. Wspólna zabawa wydaję się być dobrym rozwiązaniem. Postaram się unikać alkoholu i kontrolować całą sytuację. Zdaję mi się, że Wam będzie łatwiej wkupić się w łaski młodszego rodzeństwa. Ja chyba jestem na to, zbyt hm... - zastanowił się jakiego słowa użyć - drętwy.
Zastanawiam się, czy znalazłbym wspólne tematy z "Keenem". Obaj chcielibyśmy wyruszyć w morze, ale z zupełnie innymi zamiarami. Może warto byłoby się podać za doświadczonego żeglarza? Jeden z treserów zwierząt w naszej trupie był kiedyś bossmanem, dopóki nie stracił władania w lewej ręce.
- Poza tym, warto by wymyślić każdemu z Nas nową historię, odpowiadającą rodzeństwu. Ważne, aby nie były zbyt odpowiadające, bo zgaduję, że rodzeństwo nie będzie naszym największym problemem. Musimy zostać wiarygodni.
Deleine:
W końcu konkrety. W końcu coś zaczęło się dziać. Deleine nie lubiła owijania w bawełnę, zawsze odżywała dopiero podczas konkretnych zleceń, konkretnych działań.
Propozcyja Marduke'a co do uwodzenia nieco zbiła ją z tropu. Nie pomyślała nawet o tej możliwości. Nigdy nie czuła się atrakcyjna i nie była pewna, czy taki plan by poskutkował. Postanowiła więc chwilowo udawać, że nie słyszała propozycji mężczyzny.
- Rieux, może i nie jesteś zbyt, hmm, otwarty - Deleine również nie wiedziała jak opisać tego mężczyznę. - Jednakże z pewnością potrzebny jest ktoś myślący na trzeźwo. I możliwe, że też ktoś, kto przypomni mi i Marduke'owi po co tam jesteśmy. W razie gdybyśmy się zapomnieli.
A jeśli Keen aż tak lubi zabawę to możemy się zapomnieć. Przynajmniej ja.
Deleine zawsze starała się mieć głowę na karku, jednak nie zawsze jej to wychodziło.
-Wymyślenie naszych historii to dobry pomysł. Jednakże nie możemy też co krok opowiadać ludziom, co to nie robiliśmy w życiu. Wydaje mi się, że zainteresujemy rodzeństwo, a przynajmniej Jarmena, gdy będziemy choć trochę tajemniczy. Ale tak, warto coś wymyślić w razie pytań ludzi. Mam jeszcze pytanie do Dimitra - Deleine zwróciła się raptownie w stronę ogromnego mężczyzny. - Czy jest możliwość, aby przed próbą spotkania się z rodzeństwem, dotrzeć do Fryderyka? Czy będzie chciał z nami porozmawiać przed dowiedzeniem się czegokolwiek?
Dziewczyna miała nadzieję, że jednak tak. Może ten tajemniczy kontakt coś więcej powie im o rodzeństwie.
Marduk Draven:
W tym zaś momencie Marduke zrozumiał że propozycja którą rzucił do Deleine raczej nie była zbyt... miła. Aczkolwiek popatrzył na to od innej strony. On będzie nachlany jak wojsko po wypłacie żołdu, mogłoby się jej udać. W końcu każda kobieta ma "to coś". Podrapał się po zaroście. Pomyślał chwilę nad wiarygodnymi, nieskomplikowanymi historiami. Myślał, myślał i wymyślił.
-Ja mogę być zawodowym bardem o czym mogą świadczyć moje umiejętności.. Hmm, Rieux nie pijesz. Twoja historia, możesz być... byłym kapłanem który złożył śluby trzeźwości i dalej je trzyma. Deleine...hmmm, czy odpowiadałaby Ci historia wieśniaczki której po prostu znudziło się pracowanie na polu?
Myślę że takie historie przejdą.
Rodred:
//A więc ustaliła się kolejność postów i takiej się trzymamy do końca wyprawy.
Dimitr dopił wino i otarł usta.
- Fryderyk jest tam, żeby wam pomóc. Możecie pójść do niego wcześniej i sobie z nim wszystko poustalać. On zna miasto dość dobrze to z pewnością będzie przydatny.
Rieux:
Rieux zaczął wysłuchiwać co mają do powiedzenia jego towarzysze. Również interesował go kontakt dlatego po wypowiedzi Dimitriego rzekł:
- To świetnie. Najpierw udamy się do niego. Możemy sobie nie poradzić bez odpowiedniej pomocy. Szczególnie, że sam nie wiem za wiele o mieście. - Po tych słowach zwrócił się do Marduke. - Nie obraź się, ale nie o to mi chodziło. Miałem na myśli wymyślenie historii, które mogłyby zachęcić rodzeństwo do zapoznania się z nami. O ile bard ze zwykłym kapłanem ma szansę dostać się na dwór, to z wieśniaczką może być ciężej. - Nawet jakby rozkochała tego młodziaka do szaleństwa. - Trzeba wymyślić coś co upodobałoby się całej trójce oraz było wiarygodne. Według mnie propozycja zostaniem kapłanem odpada. Jest zbyt ryzykowna. Na dworze mogą zjawić się jacyś kapłani, którzy od razu rozpoznają, że coś jest nie tak. Jak mówiłem wcześniej, trzeba zachować ostrożność. Jednak przed planowaniem dokładniejszych działań, wolałbym zasięgnąć informacji u Fryderyka. Choć z drugiej strony możemy mieć bardzo ograniczony czas na działania. Dlatego uważam, że powinniśmy niedługo wyruszyć. W zasadzie, to ja jestem już gotowy, choć przydałoby się, zadbać chociaż o ubrania.
Nie podoba mi się wzmianka Dimitriego o utracie głowy. Mam nadzieję, że Marduke nie będzie taki porywczy i pomyśli zanim coś powie. Nie podoba mi się, w jaki sposób podchodzi do sprawy. Kompletnie jakby nie czuł zagrożenia. Jakby to była zwykła zabawa. A to jest jedna wielka gra. Gra, w której najmniejszy błąd może kosztować wykluczeniem z dalszej gry. Gra, w której trzeba opracować najmniejsze szczegóły, z jak największą precyzją, uwzględniając wszystkie możliwe komplikacje. Zachowam sobie jednak te uwagi na później. To nie jest rozmowa, którą powinniśmy omawiać w karczmie przy kimkolwiek. Nawet przy Dimitrim. Im mniej osób będzie o wszystkim wiedziało, tym lepiej nam pójdzie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej