Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pertraktacje - czyli droga do pokoju
Gorn Valfranden:
Gorn jechał na koniu i szukał posterunku. Przy okazji rozglądał się po mieście. Jego budowa, strzelistość i wysokość świątyń. Z tego co pamiętał było tutaj dobre wino. No i tak jechali aż znaleźli komendę.
Eret z Tihios:
Gwardziści na bramie nie zwracali na was uwagi. Prawie codziennie do miasta przyjeżdżali podróżni. Na ulicach panował tłok. Zauważyliście że trafiliście do kolebki jaszczuroludzi. Na ulicy mijaliście co chwile jakiegoś. Ulice były czyste a miasto zadbane. Wszędzie było słychać odgłosy rozbijanej stali. Do komendy nie zajechaliście ponieważ zjechaliście z ulicy. Trafiliście natomiast pod karczme "Tłusty Wieprz".
Marduk Draven:
-Słyszałem że mają tu dobre wino.- Marduke oblizał wargi.Może to zweryfikujemy?
Kruczowłosy dawno nie pił wina. A napiłby się z chęcią.
Gorn Valfranden:
- Picie w pracy?. Spojrzał na kruczowłosego zimnym wzrokiem. - Ale możemy coś wypić i zjeść. Boże być wino.
Marduk Draven:
Marduke przerzucił prawą nogę przez zad konia, opuścił ją na ziemię, a zaraz po niej lewą. Rozprostował się, strzelił karkiem i odetchnął zapachami dobiegającymi z karczmy, przymykając przy tym oczy. Pachniało piwem, winem, wódką, pieczywem, zupą rybną, smażonym mięsem i przyprawami. Zapach potęgował chęć wejścia. Chęć napicia się, chęć zatopienia zębów w kawałku mięsiwa.
-Przywiąż tu konia. Długo tu nie zabawimy. Zjemy, wypijemy i idziemy do Ereta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej