Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pertraktacje - czyli droga do pokoju

<< < (2/50) > >>

DarkModders:
Zbyszek lekko przyspieszył kroku. Przez całą drogę do wschodniej bramy czuliście wspaniały zapach dziczyzny wydobywający sie z jednego domu. Słońce miło grzało. Po chwili dojechaliście do wschodniej bramy skąd już zostało wam kierować sie cały czas szlakiem, dosyć niebezpiecznym szlakiem zważając cały czas na orkowe ataki które objęły tereny Tihios. Dzień upływał by wam miło gdyby nie pijak który wpadł pod kopyta konia. Ten szybko postawił sie na dwóch tylnich nogach zwalając Gorna z hukiem na bruk, ty zaś ledwo co trzymałeś sie lejców konia. Nagle z boku wydobył sie głos.
- Marian! I patrz co żeś zrobił jełopie.
Ten lekko przymroczony wstał z pod konia. Widząc pancerze i miecze przestraszył sie po czym zaczął sie tłumaczyć.
- Na Zartata, panowie, wybaczcie. Ja tylko tak przypadkiem pod konia... No, wiecie tak mi sie potkneło.

Gorn Valfranden:
Jechali i jechali aż nagle jakiś pijak nie wlazł im pod konia. Koń stanął na 2 nogach co skończyło się tym że paladyn spadł z niego na ziemie. Wkurzony paladyn wstał, otrzepał się z kurzu i rzekł - nic się nie stało. Ale następnym razem jak znowu was spotkam i w takiej samej sytuacji, srogo się wam oberwie. I następnym razem pijcie mniej dobrzy ludzie.  A teraz idźcie bo śmieszy nam się.

Marduk Draven:
-Z Zartatem, dobry człowieku!-Marduke pozdrowił pijaczynę.-Wsiadaj Gorn.- rzekł do paladyna głaszcząc konia po szyi.

DarkModders:
Jeden pijaczek po prostu uciekł, drugi stał jak wryty tylko kiwiąc sie lekko na boki. Taki urok alkoholizmu. Koń stał w miejscu czekając na rozkazy Marduka.

Marduk Draven:
-Zejdźcie łaskawy panie z drogi, po panu nie przejadę bo nie wypada.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej