Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć

<< < (64/66) > >>

TheMo:
Themo oświecił pochodnią twarze więźniów. Cały czas mocno ściskał miecz.
-No proszę. Gorn, powiedz Melkiorowi, że wujek chce się z nim widzieć.
Nie zdążył dokończyć a widział palantyna uwalniającego więźniów z okowów. Z jednej strony wróg mego wroga jest przyjacielem, z drugiej to niezbyt rozważne. Jednak już nie było odwrotu. Kucnął przy ledwie żyjącym człowieku by zobaczyć czy może mu jakoś pomóc. Do tego trzeba najpierw zidentyfikować rany. Odłożył pochodnię i miecz i zajął się ofiarą. Dotknął żeber by zobaczyć jego tkankę tłuszczową. W słaby świetle wyglądał śladów ukąszenia na jego ciele. Miał przy sobie apteczkę, więc mógł go opatrzyć na miejscu.

Gorn Valfranden:
Gorn pomógł Areandirowi wejść na górę. Znalazł wzrokiem Melkiora i podszedł do niego razem z wampirem - Melkior patrz kogo znalazłem.

Melkior Tacticus:
//Człowiek posiada liczne stłuczenia II stopnia, wyglądem przypomina przeciętnego więźnia obozu koncentracyjnego. Brak śladów po ukąszeniach.

Melkior był zaskoczony widokiem wuja, nie spodziewałby się nigdy że przyjdzie mu go ratować. Mimo wszystko ucieszył się, Aerandir przepadł bez wieści już dawno temu, teraz było jasne czemu.
- Muszę...
- Nie krępuj się, porozmawiamy jak dojdziesz do siebie. Poklepał wuja po ramieniu i pomógł mu usiąść przy stole, wampiry miały tu sporo butelkowanej krwi, toteż Aerandir mógł się zregenerować przynajmniej częściowo. Elf podszedł do jeńca, w jego oczach była żądza zemsty.
- Urocze rodzinne spotkanie. Teraz już wiesz skąd tyle wiemy, i tak osiągniemy cel. Cokolwiek zrobisz, bo to "problem loka..." Samuel nie dokończył, Melkior szybkim i zdecydowanym ruchem miecza rozrąbał czaszkę wampira na pół. Wytarł ostrze o płaszcz nieumarłego.
- Z moją rodziną się nie zadziera skurwysynu. Trzeba tu posprzątać.

Gorn Valfranden:
Gorn siedział niedaleko Elfa. Słuchał wymiany zdań aż Melkior rozrąbał czaszkę wampira na pół. Wcale go to nie ruszyło. Kiedy Ostro-uchy wspomniał o posprzątaniu Paladyn wstał, wziął pochodnię która gdzieś sobie leżała. Złapał truchło wampira i wyniósł je na zewnątrz. Tam zapalił pochodnię i spalił resztę ciała wampira.  Potem wrócił i ponownie usiadł.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir zaś wraz z orkami wynieśli i spalili ciała pozostałej piątki wampirów. Krasnolud przysiadł ciężko na krześle.
- Co teraz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej