Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Melkior Tacticus:
Wychylił toast, ostatni tego dnia. Potrzebował jasnego umysłu do nocnej walki. - A w ogóle to miał tu na nas czekać imć Cadacus. Ciekawe co go zatrzymało, albo Lithan zrobił nas w chuja... A chuj, Silion, pobierz amunicje srebrną. Jest w naszych zapasach, ja ide po tarczę i miecz. Elf wstał od stołu, zagwizdał na swoje taru i wyszedł z karczmy, powoli nastawał wieczór. Mieszkańcy wsi i najemnicy szykowali się do nocnej obrony.
- Sir. Wieści ze zwiadu. Rzekła Irina stając obok Melkiora, ten spojrzał na nią unosząc brwi - Idzie tu przynajmniej 20 sztuk, patrol wystrzelał kilku, bez strat własnych.
- ÂŚwietnie, a fort?
- Stoi, mury solidne. Widać że remontowany. Zauważono tam pewnego osobnika w pełnej zbroi. Wampir? W płycie?
- Cholera ich wie, może to ktoś ważny? Brakuje mi wywiadu ojca... jedyna rzecz jakiej mi po nim szkoda.
- Nie mów tak, nadal jesteś zły na to?
- Tu nie chodzi o tytuły i ziemię, na to trzeba zapracować i zasłużyć. Chodzi o reputację i łatkę "syna tego szalonego dracona". A w naszej branży reputacja to wszystko.
- No, w sumie racja.
TheMo:
Themo dokończył jeść swój kawałek mięsa. Otarł usta karwaszem, na którym pojawiły się krople tłuszczu. Przeciągnął się ospale. Miał nadzieję po ostatnim dobrym posiłku odbyć ostatnią porządną drzemkę, zanim naprawdę ruszą z akcją. Wstał odsuwając krzesła i ruszył w stronę wyjścia, lekko ziewając. Nawet nie poprawiał broni czy zapięć, bo i tak je zaraz zdejmie. Otworzył drzwi od karczmy i przekroczył próg wyjścia. Chłodne powietrze go otrzęsło od razu po zetknięciu się różnicy temperatur zimnego klimatu i ogrzanej karczmy. Zamknął za sobą wrota, żeby pozostali mogli się jeszcze ogrzewać. Założył na głowę hełm i schował pod niego grzywkę. Podszedł do Iriny i Melkiora i przyłożył prawą dłoń z wyprostowanymi palcami, wskazującym i środkowym, do czoła. Opuścił salut.
-Witaj Irino. Mam nadzieję, że paru ludzi na nocnej warci wystarczy, bo chcę iść spać by jutro o świcie ruszyć na strażnicę.
Melkior Tacticus:
- Spać? Idzie na nas przynajmniej 20 wampirów, właśnie dawałam raport Melkiorowi. Albo na nich czekamy albo...
- Jesteś genialna. Są osłabione, jeszcze, możemy ich zaskoczyć szybkim kontrnatarciem... Themo?
TheMo:
-Cholera, jednak szykuje się ciężka noc. Kontratak?
Themo spojrzał w górę i wplótł palce w brodę. Rozmyślając nad planami ataku wpatrywał się w niebo pokryte szarówką. Spuścił głowę i popatrzał na twarze Melkiora i Iriny. Potem rozejrzał się po miasteczku.
-Musimy mieć pewność, że wyrobimy się do całkowitego zachodu. Inaczej straty będą zbyt wielkie. Melkior, zbierz co trzeźwiejszych ludzi, Irina, poleć szykować konie. Dotrzemy tak szybciej. Potem przekaż Yarpenowi, by się pospieszył z umocnieniami. Musimy mieć możliwość szybkiego odwrotu w razie gdyby coś poszło nie tak.
Melkior Tacticus:
- Zawsze coś idzie nie tak, konie w lesie to zły pomysł. Ide po Kazika i Ashoga, Silion niech zostanie, ktoś musi nam zapłacić gdyby Lithan nas wychujał. A pewnie tak będzie... Elf wrócił do karczmy, wzrokiem odnalazł krasnoluda który kończył bogowie wiedzą którą porcję pieczonej świni. Owa świnka znikała z rusztu bardzo, bardzo szybko.
- Kaz, zbieramy się na mały wypad. Zbieraj się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej