Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Silion aep Mor:
- No to prosimy świnke piękna niewiasto. - rzekł wesoło, uśmiechając się do kobiety.
- Panowie, co knujecie? Bo nie kapuje. - rzekł do Melkiora i Themo biorąc łyka piwa.
Melkior Tacticus:
- Nie wiem co też kombinuje Themo. Nie siedze w jego głowie. Odparł a kelnerka przyniosła każdemu po porcji prosia. - Ale jak chodzi o wypad na nich, teraz. Zły pomysł, zmierzchać zaraz będzie.
TheMo:
-Mówię, że wstajemy o świcie, zanurzamy mordy w wiadrze zimnej wody tak na kaca i idziemy zdobywać strażnicę wampirów.
Podsumował prosto i dosadnie swe genialne, strategiczne przemyślane pod każdym względem plany o podboju północy. Odsunął od siebie pustą miskę zupy cebulowej i chwycił w dłoń kufel piwa. Kolejne miłe zaskoczenie dla żołądka. Spodziewał się, że w oblężonym mieście kucharz będzie musiał latać po piwnicy za szczurami by móc kogokolwiek wykarmić. Otarł pianę z brody, która mu została po opróżnieniu całego kufla za jednym razem.
Silion aep Mor:
Krasnolud podziękował kobiecie ciepłym uśmiechem i odprowadził ją wzrokiem (później jej podziękuje płacąc za ten posiłek). Spojrzał na pięknie wypieczone prosie i aż ślina próbowała mu pociec z ust. Fakt faktem że nie pociekła bo kultura obowiązuje ale wiadomo o co chodzi.
Wziął do jednej z rąk nóż, do drugiej widelec i spokojnie powoli zaczął kroić swą porcję mięska. Wreszcie skosztował i jego kubki smakowe oszalały, dawno nie jadł tak pysznej świnki. Każdy przełknięty kęs kończył się błogim uśmiechem.
- Przepraszam, czy nie macie może fajki? - zapytał po przełknięciu któregoś już z kolei kęsu.
Melkior Tacticus:
- O ile przeżyjemy noc moi drodzy. Nie mam fajki Silionie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej