Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Nardo:
Jak zobaczyl że Kazmir pobiegł do karczmy również za nim pobiegł i ujrzał to samo co on, więc odrazu usiadł sobie gdzieś blisko krasnoluda.
-Tylko zostaw mi trochę. Bo i ja chce sie nacieszyć.
Zaśmiał się wyciągając fajke z torby. Przygotował ją i zaczął palić.
Kazmir MacBrewmann:
- Dla wszystkich nie starczy... przypilnujem - posmutniał i wtedy urodziwa kelnerka przyniosła każdemu po kuflu piwa i zupe cebulową w chlebie, poweselał od razu - No, niemal jak w domu.
Silion aep Mor:
--- Cytat: Melkior Tacticus w 12 Październik 2015, 19:29:27 ---- Nie najgorzej, bronić się bronimy ale mamy zablokowany szlak do Ereno. Wąpierze zajęły strażnicę górującą nad okolicą.
I fort "Sinozębego". - wtrącił karczmarz bowiem sołtys właśnie wprowadził towarzystwo do oberży.
- A no, psie syny w rzyć chędożone... wiecie że oni porywają ludków i jak bydło trzymio? Na pół roku zabierajo.
--- Koniec cytatu ---
- Cholera, jeśli będzie trzeba to sam się tam porwę i podstępnie powybijam ich jeden po drugim. Ktoś musi zaprowadzić porządek, bo naprawdę, dzieję się tutaj coraz gorzej. Wreszcie wziąłem się za porządki można by tak rzec ale dobra, posilmy się i wtedy pomyślimy. - uśmiechnął się i wciągnął nosem piękną woń cebulowej zupy której to już zapach zniewalał. Wziął łyżkę i skosztował zupy, jadł powoli delektując się każdą kolejną łyżką. Z racji iż była bardzo smaczna zniknęła błyskawicznie.
Krasnolud chwycił kufel piwa i łyknął odrobinkę.
- Zupa niebo w gębie, pochwały dla kucharza. - rzekł do przechodzącej obok kelnerki. Posłał jej onieśmielające spojrzenie i grzecznie zapytał.
- Przepraszam bardzo ale czy dało by się załatwić tak jednego pieczonego dzika tutaj dla naszego stolika? Na mój koszt rzecz jasna.
TheMo:
Themo podziwiając zabudowania obronne Progów szedł obok Melkiora i podczas rozmów wplatał palce w brodę i pogrążał się w zamyśleniu. Z letargu wyrwał go zapach ciepłej zupy roznoszonej przez kelnerkę. Ujął w dłoń łyżkę i zanurzył ją w daniu, by potem skierować jedzenie do ust. O dziwo wyprawa wojenna była jak na razie dobrym kulinarnym doświadczeniem. Ale wszystko co dobre musi się skończyć. Szturchnął siedzącego obok elfa.
-Melkior, mam złe przeczucia odnośnie dzisiejszej nocy. Skoro wsie wokoło spalone to te wampiry muszą jakoś zaspokoić swój głód.
Przełknął kolejne dawki ciepłej zupki.
-A słyszałeś o strażnicy? Myślisz o tym samym co ja?
Melkior Tacticus:
- Nie są tak głupie, wiedzą że tu jesteśmy i że atak skończy się źle. Nawet taki w nocy, no chyba że rzucą na nas lepsze siły. - odparł zajadając zupę - Bo to że zaatakują jest pewne jak amen w pacierzu, dlatego wypijemy aby po kufelku i przygotujemy się na noc. Strażnica... myślisz o szybkim wypadzie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej