Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć

<< < (32/66) > >>

Melkior Tacticus:
Strażnik na wieży opuścił broń, coś tam krzyknął i otworzono bramę grodu. Konwój wtoczył się do osady, ludzie i konie mogli choć na chwilę odsapnąć.
- Witamy w Progach. Rzekł starszy mężczyzna odziany w barani kożuch -  Jestem Dobromir, sołtys tutejszy. Zapraszam do oberży, ogrzejecie się przy zupie cebulowej i osuszycie. Powiedział wskazując największy i najdłuższy budynek w okolicy.
- Melkior Tacticus, nie pogardzę gościną i jadłem. Odparł schodząc z konia i oddając go w ręce stajennego. Udał się do karczmy wiedziony świadomością dobrego obiadu i zapewne kielicha czegoś z piwniczki sołtysa. ÂŻytniej bym się napił... Rozmarzył się.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir uradował się na widok karczmy, na widok grodu też. Ale karczma była istotniejsza, także brodacz - mokry od deszczu - wpadł do gospody pierwszy, przed kimkolwiek. Widok wielkiego prosiaka nad paleniskiem po środku sali sprawił że aż westchnął ze wzruszenia. Zajął strategiczne miejsce przy jednej z ław. Blisko prosia.

Silion aep Mor:
- Silion aep Mor jak już mówiłem, miło poznać panie sołtysie, dziękujemy za gościnę. Jak się ma sytuacja w Progach? - zapytał kierując się w strone karczmy.

Melkior Tacticus:
- Nie najgorzej, bronić się bronimy ale mamy zablokowany szlak do Ereno. Wąpierze zajęły strażnicę górującą nad okolicą.
I fort "Sinozębego". - wtrącił karczmarz bowiem sołtys właśnie wprowadził towarzystwo do oberży.
- A no, psie syny w rzyć chędożone... wiecie że oni porywają ludków i jak bydło trzymio? Na pół roku zabierajo.

Gorn Valfranden:
- Gorn Valfranden Przedstawił się grzecznie Dobromirowi. Szedł za innymi gdyż chętnie zjadłby coś. Wchodząc do oberży słuchał rozmowy. Odezwał się - To straszne. Trzeba będzie coś z tym zrobić. Ilu was jest? chłopów mogących walczyć. I co moglibyście opowiedzieć o tym forcie?.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej