Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test zaufania #3 Salazara. Służąc pomocą, walcząc o pokój.

<< < (2/9) > >>

Hagmar:
We wrotach były mniejsze drzwi. Wszedłeś przez nie do ogromnego i ciągnącego się baardzo długo holu. Wnętrze było skromne, po co kawałek po bokach w wydrążonych wnękach stały posągi największych władców Ekkerund. Oświetlenie co ciekawe zapewniały nieznane ci bioilumis... świecące organizmy porastające sufit. Zapewne jakieś grzybki. Podszedł do ciebie jakiś siwawy krasnolud ubrany w elegancką szatę.
- Pomóc w czymś?

Canis:
No nie... oni mnie wykończą...

- Jestem Salazar Trevant, Najwyższy sędzia sądu Valfden, hrabia Tervor i baron Ikhar tu na Valfden... Chciałbym się spotkać a władcą tegoż miasta, Aggromorem. Dowiedzieć się szczegółów na temat kłopotów nękających miasto, jakie zasłyszałem. Czy władca znajdzie dla mnie chwilę? - Zapytał i delikatnie skrzywił twarz w szczerym i życzliwym uśmiechu. Chociaż konieczność mówienia drugi raz tego samego była dosyć niemiłym faktem i generowała kiepskie myśli na temat służby tego miasta. Jednak wiedział, że ma asa w rękawie, gdy go nadmiernie zdenerwują swoją impertynencją...

Hagmar:
- Karl aep Cyryl. Szwagier Aggromora. Pan pozwoli za mną. Stary... to znaczy KRÓL, czeka. Wybacz, te imbecyle na zewnątrz umieją tylko napierda... Kurwa... Nie istotne. Możemy darować sobie protokół dyplomatyczny? Spytał rozbrajająco szczerze prowadząc cię kamiennym korytarzem.

Canis:
- Panie szwagrze, jak już musimy tyle iść to opowiedz ze szczegółami jak zginęła pana siostra i jak pan to odbiera. kiedy w jakiej porze dnia, dopowiedz do tego jaka była sytuacja w mieście tego dnia, kto był podejrzewanym. - Idąc jakże uroczym kamiennym korytarzem. Założył, być może błędnie taki splot życia i taki powodu koneksji powinowactwa jako szwagier. - Jestem zwolennikiem gry wstępnej w kontaktach z kobietą, ale nie w sprawach urzędowych, do tego brakuje mi cierpliwości.

Hagmar:
- To był Czwartek, około południa. Siedziała na kiblu w mieszkalnej części pałacu. Zabójca zdjął jej strażnika bez walki, ukryte ostrze prosto w lewy oczodół. Moją siostrę postrzelił stalowym bełtem w brzuch... wyczołgała się na korytarz gdzie zabójca poderżnął jej gardło. Znaleziono ją około godziny później gdy zbyt długo spóźniała się na wizytę u akuszerki. A miasto było wtedy tak samo monotonne jak zawsze. Ja byłem doglądać upraw bioluminescencyjnych. To te grzybki na suficie, ich światło bardzo przypomina naturalne. Niektóre rośliny uprawne przy tym rosną. Tak właśnie przetrwaliśmy setki lat izolacji. Między innymi. Lista podejrzanych to 40 nazwisk ludzi i krasnoludów chcących "uwolnienia" naszego rynku rusznikarsko - wydobywczego i alkoholowego. Prokurator Sigmund ci z tym pomoże. Ja estem botanikusem... Sam zamach odbieram jako osobistą kurwa zniewagę! Zabójcy nie złapano.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej