Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
Melkior Tacticus:
- Tak właściwie to po co płyniemy? Spytał nie ukrywając zainteresowania.
//Ps. Na brygu armaty stoją na pokładzie, nie pod. Taki szczególik ;) Ale cśśś
TheMo:
-No właśnie. Melkior mnie wyciągnął na wyprawę morską a nawet nie wiem po co.
Funeris Venatio:
- Twój ojciec wiedział co nieco, Melkiorze - powiedział Funeris, kierując swoje słowa do elfa. - Swego czasu przez moment pomagał mi w rozpracowaniu pewnej szajki, która okazała się jakąś sektą polującą na moje bractwo. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, próbowali wzywać demony, sprzymierzyć się z nimi. Działali jednak również na zdecydowanie innej płaszczyźnie. Porywali mieszkańców wyspy, wyciągali informację, tworzyli siatki wywiadowcze i organizowali punkty zbiórek swoich porąbanych wyznawców. Z tego, co do tej pory udało mi się ustalić, to dowodzi im jakiś pokręcony czarodziej, ale chyba nie studiujący nigdy w naszym królestwie. Mocna persona, nieuchwytna, diabelnie... wkurwiająca. London Price. Ten knypek działa dla kogoś, kto tytułuje się imieniem Orwell. Trudno mi było zasięgnąć o nim informacji, ale Lucas któregoś razu doszedł do tego, że był to jakiś szalony ni to magik, ni to naukowiec, który mieszkał kilkadziesiąt mil stąd, w posiadłości Boleskine. Problem tylko właśnie w tym, że to było przeszło trzysta, czterysta lat temu. - Zapatrzył się gdzieś w dal, patrząc na miasto. - Na razie, próbując podciąć im skrzydła, likwidowaliśmy ich punkty operacyjne. W jednym z nich znaleźliśmy listę nazwisk. Na wszystkich zostały zorganizowane ataki. Dotarliśmy do dwóch z nich, wiem gdzie przebywa trzeci. Na Zuesh. Dlatego właśnie tam płyniemy. Niewiele więcej mogę teraz powiedzieć, wybaczcie. Niektóre informację muszą na razie pozostać utajnione.
Melkior Tacticus:
- Niestety nie wspominał, Aragorn - niech spoczywa w pokoju - mało komu się zwierzał. Zwłaszcza rodzinie, twierdząc że to co wie jest niebezpieczne. Cóż, najwidoczniej miał nieco racji. Tak czy inaczej masz mój miecz i możesz na mnie liczyć. - odparł przestępując z nogi na nogę, nadal opierając się o ścianę rufowego kasztelu.
- Zuesh odbiliśmy jakieś półtora roku temu. Ta sekta musi mieć niezłą organizację skoro ulokowali się właśnie tam dość szybko. Ale nie wiedzą jeszcze co ich czeka.
Gorn Valfranden:
Gorn odwrócił się do Elizabeth i rzekł.- Nie zaszkodzi poczyścić, jeśli chcesz sam się tym zajmę, Kto wie? może nizołkini zechcę pomóc i spróbuje poczyścić lufy armat.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej