Tereny Valfden > Dział Wypraw

Potrzebny kowal

<< < (2/101) > >>

Silion aep Mor:
Przeczucie Szeklana bylo bardzo dobre gdyz juz po kilku minutach wiatr wzmogl sie jeszcze bardziej, zrobil sie taki huragan ze az konia sciagalo na bok. Zaczal padac deszcz, obficie, bardzo obficie, szczerze mowiac moznaby to nazwac ulewa. Deszcz cial po oczach jaszczura i konia, obaj byli przemoczenia, bardzo przemoczeni. Taki peszek. Kon pedzil w blocie ktore bryzgalo na wszystkie strony przy okazji brudzac Szeklana. Zblizaliscie sie do lasu, zostalo jeszcze z 500m.

DarkModders:
- Jasna cholera. - powiedział kładąc się bardziej na koniu. Czuł jak woda spływa pod jego pancerz i wszechobecne błoto bryzgające na wszystkie strony. Z przymrużonymi oczami próbował znaleźć miejsce gdzie mógłby schronić się na chwile przed deszczem. Koń uporczywie walczył z huraganem choć widać było że jest już tym zmęczony. Nie miał zamiaru dużej moknąć, strzelił kolejny raz lejcami pospieszając jeszcze bardziej konia.

Silion aep Mor:
Kon walczyl z zywiolem a jaszczur walczyl z koniem zwierze pedzilo przed siebie na zlamanie karku. Z duza predkoscia zblizaliscie sie do lasu. Deszcz lal jeszcze obficiej, istne oberwanie chmury. Oto jaka wredna potrafi byc letnia pogoda. Jechal i jechal az 20m przed samym lasem kon zawadzil o taki duzy kamien i polecial jaki dlugi byc przed siebie na brzuch rzucajac Szeklanem na kilka metrow przed siebie. Prosciej mowiac kon sie potknal, wywrocil a jaszczur poleecial niczym ptak. Pozostalo 10m do lasu.

DarkModders:
Przez tą całą ulewe nie patrzył się na trasę. Poczuł tylko nagłe uderzenie i z wielkim hukiem uderzył twarzą prosto w ziemię. Nie było to za miłe, nie wliczając w to iście potwornego bólu szczęki i twarzy. Przewrócił się na plecy i złapał się ręką za twarz. Po chwili leżenia ból osłabł, podniósł się i usiadł w błocie. I tak był już cały mokry i brudny więc nie miał już nic do stracenia. Koń stał już na równych nogach. Wstał z ziemi i podszedł do konia wskakując na jego grzbiet. W tych warunkach nie należało to do łatwych rzeczy. Mokra stalowa zbroja strasznie ślizgała się na siodle. Chwycił mocno lejce i strzelił nimi kilka razy.
- Wio, wio!.
Koń ruszył z miejsca. Tym razem nie popędzał go, wolał mieć twarz w jednym kawałku.

Silion aep Mor:
Kon ruszyl by po kilku krokach zatrzymac sie przy gestym lesie. Byl to las mieszany wiec w byly w nim rozne gatunki drzew ale czy to wazne? Gorsza byla 2 metrowa trawa i krzaczory przez ktore trzeba bylo sie przedrzec. Ze srodka dobiegalo cwierkanie ptakow, takie mile dla ucha. Jak na zlosc deszcz ustal i znow slonce swiecilo mocno, bardzo mocno. Powietrze ze wzgledu na duza wilgotnosc po opadach bylo bardzo przyjemne. Tak wiec dalsza droga ciagnela sie przez mocno zarosniety, ponury las.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej