Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (21/22) > >>

Ibnnin:
//Strażnicy posiadają miecz i sztylet, dokładnie takie same jak są wypisane w karcie przeciwnika. Co do tego, jaki mają pancerz, mają prawie wszystko, prócz hełmu - co daje Ci możliwość zranienia w głowę - i rękawic - co z kolei daje Ci możliwość ranienia w rękę. Pierwsze butelki są w odległości trzech metrów od Ciebie, jest ich dokładnie dziesięć. Tyle wynosiło po waszym pojedynku, po pięć na osobę.

Hallow:
- Nie nic. - odparł ork kierując się że spuszczoną głową do wyjścia, jakby odczuwał jakiś respekt.

Jednak nagle, gdy przechodził koło nich bardzo szybko i z niewyobrażalną dla człowieka siłą przywalił jednemu z całą mocą łokciem w nos, łamiąc go dotkliwie z dziecinną łatwością. Po takim uderzeniu nikt nie dziwił fakt, że strażnik odleciał na plecy odruchowo łapiąc się za krwawiące nos. Krew bryzgała obficie, bo uderzenie było naprawdę mocarne.

( mechanicznie - orkowe ogłoszenie na bodajże dwa posty lub sześć godzin)

Po uderzeniu ork korzystając z zaskoczenia i tego, że nie byli oni w tak krótkim czasie wyjąć broni, złapał drugiego, podniósł za szyje w powietrze na wysokość głowy,zaś drugą ręką odpiął od pasa topór i bezceremonialnie, szybko poderżnął mu gardło, że ten nawet nie był w stanie wydać z siebie choćby jęku. Krew popłynęła mu po dłoni lekko barwiąc jego rękawy koszuli szkarłatnym kolorem. Odrzucił go pod ścianę i szybkim krokiem ruszył dobić leżącego.

( 1 finisher z wyspecjalizowania + 1 umiejętność rasową - 1 upojenie = 1 finisher )

// Czy z tych dwóch uzbrojonych bywalców karczmy, jeden z nich jest tym, z którym tak wytrwale się pojedynkowałem w piciu?

Czy z racji z tego, że jest to obóz wesołych moczymordów, to cz owi strażnicy nie powinni być też lekko wstawieni. To tylko taka luźna dygresja :D

Ibnnin:
//Całkiem słuszna dygresja :D Tak, większość osób jest tutaj wstawiona, nie mniej dwóch Twoich przeciwników ma raczej trzeźwe myślenie. I nie, ten z którym piłeś, nie jest Twoim przeciwnikiem. Do karczmy bowiem zawitało wtedy dwóch innych strażników.


Poderżnięcie gardła poszło Ci bezproblemowo, wszyscy byli wyraźnie zaskoczeni tym, co zrobiłeś. Ten, którego uderzyłeś pierwszego, leżał na ziemi i zwijał się z bólu, otępiony tym co się stało. Nie kojarzył niczego, był obecnie jak to mówią "w siódmym niebie"...
W momencie, gdy zamachnąłeś się, by dobić leżącego, poczułeś ostry ból na potylicy. Przed oczami pojawiły Ci się plamki, potem poleciałeś w czyjej ramiona. Nim całkowicie straciłeś przytomność, usłyszałeś głos Darisa. Nakazywał, by Cię zabić. I to jak najszybciej.
Obudziłeś się w obskurnym lochu. Leżałeś w kałuży krwi, która najpewniej należała do Ciebie. Czułeś przeszywający ból z tyłu głowy, byłeś także jeszcze zamroczony. Udało Ci się jednak dostrzec kogoś za kratami. To było dziecko. I wpatrywało się w Ciebie swoimi pustymi, stalowymi oczyma.

Hallow:
// Naprawdę? Nie pisałem nic o tym, że dobijam, a jedynie że idę w jego stronę powolnym, stanowczym krokiem. Przeinaczasz moje posty, robisz własną interpretacje, gdy jest ona w żadnym razie nie potrzebna -_- Już zrozumiałbym jakby mnie kupą zaatakowali albo coś, a nie nagle na głowę spadł ci fortepian i straciłeś przytomność :c


Ibnnin:
//Nie przeinaczam, raczej delikatnie obsunąłem w czasie :v Wiesz, ty idziesz w jego stronę, więc po prostu jakoś tak mi się napisało, że się już zamachnąłeś. Wcale nie musiałeś być tak blisko, by się zamachnąć :P A co do ogłuszenia. to mógł zrobić każdy. Jak ktoś Cię trzaśnie byle butelką w potylice, możesz stracić przytomność :c

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej