Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo czasem przychodzi czas na poświęcenia

(1/6) > >>

Thorbjørn:
Nazwa wyprawy: Bo czasem przychodzi czas na poświęcenia
Prowadzący wyprawę: Talseis
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Brak
Uczestnicy wyprawy: Thorbjørn

Thorbjorn po wyjściu od elfa dopytał się o położenie Leamis, po czym zabierając wszystkie rzeczy z domostwa, wyruszył w drogę.
Znikające dzieci i młodziaki ? To dość dziwne - pomyślał - w moich stronach jedynie wężowyje lubiły zakradać się do beztrosko bawiących się dzieciaków, ale jedynie gdy były daleko poza miastem ! No, nie sądziłem, że cokolwiek mnie tu zaciekawi...

Ibnnin:
Droga do Hrabstwa Kevan była długa i szeroka, jak morze... czy jakoś tak. Ty, z racji iż nie posiadałeś konia, a tym bardziej nie potrafiłeś go poprawnie osiodłać, musiałeś ruszyć z buta.
Nie była to zła podróż. Było lato, miesiąc upałów, susz. Na Twoje szczęście zbliżał się wieczór, słońce chyliło się ku horyzontowi i wiał przyjemny, chłodny wiaterek.

Thorbjørn:
Gdy słońce chowało się coraz bardziej, wojownik utwierdzał się w przekonaniu, że nie zdąży dojść do miasta przed zapadnięciem zmroku. Postanowił jednak, że skoro pogoda zaczyna dopisywać, to będzie maszerował, aż nie zrobi się naprawdę ciemno.

Ibnnin:
Droga nie dłużyła Ci się, może dlatego, że nie wiedziałeś gdzie i jak daleko idziesz. Do Kevan prowadziło wiele dróg, szlaki, jakieś leśne ścieżki.. ÂŁatwo idzie się zgubić, zwłaszcza w mroku...
A taki właśnie nadszedł. Ostatnie promyki słońca zostały pochłonięte przez wszechobecny mrok. Na Twej drodze stanęła pierwsza przeciwność. Strach przed nieznanym, schowanym gdzieś głęboko w cieniu.

Thorbjørn:
Thorbjorn przystanął. Wpatrywał się przez chwilę w ciemność przed sobą, lecz zaraz zszedł z drogi do lasu. Postanowił poszukać jakiegoś miejsca do odpoczynku lub ewentualnego schowania się. Przed czym ? Cholera wie co tu mogę zastać - pomyślał - a nie chcę przecież obudzić się z poderżniętym gardłem.
Po wejściu w okowy lasu zaczął szukać jakiegoś przewalonego drzewa. Po omacku nie było szans by wspiął się na drzewo, bo pomijając fakt, że nie był za dobrym wspinaczem to spanie na gałęzi nie było ani wygodne, ani bezpieczne. Stwierdził, że najlepiej by było położyć się w luce między przewalonym pniem, a gruntem i dodatkowo przykryć się gałęziami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej