Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zdradliwa żona

<< < (2/23) > >>

Aiden:
Dotarłeś na górę a korytarz prowadził na przód, było kilka pomieszczeń po bokach, jednak elementy odzienia ewidentnie wskazywały do którego pomieszczenia się udała, ewidentnie wskazywały na to cienkie odpowiednio leżące stringi i biustonosz tuż przy nich. Jak to mówią, bajkowa sytuacja... nic nie chcą? i od tak zapraszają? za białego misia sami dają? Hmmm.... Pozostawało już tylko iść wyznaczoną drogą lub rezygnować z propozycji.

Silion aep Mor:
Idziem, info trzeba zdobyc, ale wydaje mi sie to podejrzane, nie bede jej ruszal. krasnolud podszedl blizej i stanal w drzwiach, czul ze jak tam pojdzie do srodka to dostanie po mordzie za "uzywanie" czyjejs zony, a przeciez nie taki jest cel.

Aiden:
Zobaczyłeś ją stojącą przy łóżku, zaprosiła cię do sioebie dłonią, deliaktnie i powoli zbliżając się do ciebie, by zawiesić swe ramiona na twoim ciele. położyła dłonie na twych ramionach i zaczęła ci pomagać w zdejmowaniu koszuli i odzienia...

- Jakiż ty spięty przyjacielu... pomogę ci z tym, byś mógł rozwinąć swe atrybuty wnieść się jak prawdziwy ptak.

Powiedziała odplątując rzemienie twojego płaszcza, po czym zawiesiła dłonie przytulając się do ciebie a twoją głowę usadzając bliżej jej piersi, były dosłownie na wyciągnięcie języka, zaczęła rozpinać rzemienie twojej bawełnianej szaty na plecach, by móc ją z ciebie zrzucić.

Silion aep Mor:
Krasnolud czul sie jakby go gwalcono, doslownie, robiono z nim co chca, musial to przerwac choc na chwile aby rozeznac sie w sytuacji. Spojrzal w dekolt kobiety gdyz wyzej nie mial jak i spokojnym, zalotnym glosem rzekl. - Mrrr... Powoli, moze wpierw napilibysmy sie winka, tak dla rozluznienia miesni i sytuacji? - wiedzial ze zblizenie jest tylko kwestia czasu.

Aiden:
- Myślę, że nie ma co zwlekać. - powiedziała gdy ostatni rzemień był rozpięty, a szata opadła ma ramionach, pomogła delikatnie ściągnąć ją to z rąk, po czym zrobił krok w tył, chwyciła cię za kołnierz delikatnie przysuwając do siebie, by móc swobodnie rozpiąć koszulę i móc ją z ciebie ściągnąć. (kto wymyślił tyle elementów odzienia...) Spoglądała ci w oczy delikatnie się uśmiechając, zauważyłeś, że są zielone, białe, zdrowe (oczy oczywiście), jej twarz rozpromieniona jakże przyjemnie wyglądała w obliczu takiej sytuacji. Rozpinając twoją koszulę nie omieszkała kilka razy pogładzić cię po klatce piersiowej pobudzając twoje mięśnie i owłosioną klatę do reakcji, de facto ciebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej