Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test kruka #23

<< < (16/16)

Anette Du'Monteau:
Chwilę minęło nim ujrzałeś w kanałach oświetlony tunel. Prowadził do jakiegoś pomieszczenia co wydawało się nieco nienaturalne w takim miejscu. Mimo pewnych obaw ruszyłeś dalej. W pewnym momencie pod wpływem światła pochodni zauważyłeś zbliżającą się do ciebie postać. Była dość niskiego wzrostu. Gdy stanął przed tobą, dostrzegłeś iż był to goblin. Miał skórzaną kurtę, dziwną czapkę na głowie, a na ramieniu trzymał młot, który wydawał się nieco za duży jak na rozmiary właściciela.
- Hej, człowieku? Nie zgubiłeś się aby? - Goblin wydawał się jak najbardziej poważny mówiąc to. Potraktowałbyś go tak, gdyby nie szaleńczy chichot po chwili. - ÂŻartowałem oczywiście. Zwą mnie Bombowym Rizzikiem. Wiesz, lubię się czasem rozerwać - zaśmiał się ponownie - W każdym razie jesteś tu, a więc witam cię w naszych szeregach. Nie mam za wiele czasu, więc jakbyś miał jakieś pytania to wal śmiało.

Szarleǰ:
- Ano mam kilka - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. - Kim właściwie jesteście? Czego się mogę spodziewać? - waliłem śmiało. - To wasza siedziba? I czy zawsze włazicie tu kanałami? - Po chwili namysłu, doszedłem do wniosku, że warto byłoby postarać się o jakiś profit. Od przybytku głowa nie boli. - Swoją drogą, przydałyby mi się jakieś porządne ciuchy. Dałoby radę, coś, coś?

Anette Du'Monteau:
Rizzik, jako nieco szalony goblin odpowiadał w sposób dość losowy, dobierając pytania wedle własnego uznania.
- Dostaniesz ciuchy, gdy tylko dotrzesz do siedziby. Mieści się ona w górach na północny-wschód od miasta. Cały tamtejszy teren otacza mur, rozpoznasz - goblin zamyślił się na chwilę, po czym kontynuował - Urzęduję w kanałach, bo ta puszczalska na górze ma chuja, a nie pojęcie odnośnie niektórych spraw - tu mrugnął do ciebie - A ja nie mogę się pokazywać na powierzchni, toteż zapraszamy wszystkich nowych tutaj. A jesteśmy, można powiedzieć, organizacją zrzeszającą ludzi chcących zarobić w sposób nie do końca legalny. Oczekiwać możesz zleceń wykraczających poza ogólnie przyjętą moralność, nie dziw się, jeśli ktoś poprosi cię o wykonanie czegoś, co może wydawać się chore bądź niemoralne. Wyzbycie się wszelkich kodeksów czy zasad byłoby na miejscu. Po prostu będzie ci łatwiej i z własnego doświadczenia podpowiem ci, że i opłaca się bardziej. Piszesz się na to?

Szarleǰ:
- Czy się piszę? - zapytałem z niekrytym zaskoczeniem. - Dziwię się, że trafiłem tu dopiero teraz! Swoją drogą, przyzwoita babka z tej puszczalskiej... choć tym chujem mnie trochę zniechęciłeś - wyszczerzyłem ząbki w pierwszym od dłuższego czasu, szczerym uśmiechu. - Co dalej? Mogę ruszać do tej waszej twierdzy? - zapytałem.

Anette Du'Monteau:
Goblin machnął ręką.
- Sam wiesz jak jest. Zaraz przyjdą tutaj takie chłopki roztropki, to zabiorą cię ze sobą, co byś nie błądził gdzieś po bezdrożach.



Zadanie zakończone!
Podsumowanie: Szarlej, po otrzymaniu oferty od kobiety na rynku, udał się zgodnie do niejakiego Dentara. W drodze Szarlej zaczepił kobietę, która wskazała mu drogę do miejsca przeznaczenia. Na miejscu dowiedział się, że asystent Dentara, w wyniku nierozważnego zbierania ziół został zatruty, a sam Szarlej został wysłany na poszukiwanie ingrediencji, które pozwolą na przyrządzenie lekarstwa. Najpierw został wysłany w celu zebrania lilii, gdzie miał też okazję zarąbać krwiopijcę, a potem udał się do jaskini w poszukiwaniu specjalnych grzybów. Na miejscu zastał kilku podejrzanych osobników, jednak dzięki sztuce perswazji uniknął konfliktu i wrócił do Dentara, który nagrodził go mieszkiem z 50 grzywnami. Szarlej wrócił do tajemniczej kobiety na rynku, otrzymał drugą część nagrody w postaci kolejnego mieszka z 50 grzywnami i udał się do kanałów, gdzie po krótkiej rozmowie z goblinem przetransportowano go do siedziby.

Otrzymano:

2x Mieszek - 50 grzywien

Talenty:

Szarleǰ
Aktywność - 1 brązowy talent
Opisy - 1 srebrny talent
Walka - 1 srebrny talent

Szarleǰ został członkiem Krwawych Kruków.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej