Niziołek ugiął nogi w kolanach i zakradł się w wysokiej trawie od boku do nadbiegającego zębacza. Bestia biegła a niziołka już tam nie było. Był 3 metry obok ścieżki biegnącego stwora, gdy zębacz znalazł się "na celowniku" wypowiedział cicho
-Heshar. - z poparzonych rąk buchnął płomień długi na 5 metrów podpalając stwora który po chwili padł. Szybko skradając się, przemieścił się w pobliże dwóch kolejnych stworów. Znów zakradł się do nich na 3 metry od boku, nabrał mocy i cicho mruknął.
-Heshar. - ponownie z rąk wybuchł płomień długi na 5 metrów podpalając jednego z szarzujacych stworów. Ostatni ktory byl kilka metrow dalej za poprzednim zatrzymal sie zdezorientowany, patrzac sie w płonącego towarzysza. W tym czasie, Mourtun skradając się, już po kilku sekundach był 3 metry z boku zębacza. Wycelował w niego dłońmi, nabrał mocy i mruknął
-Heshar - wybuchł płomień który popalił zębacza. Stwór pobiegł przed siebie przerażony i upadł po kilku metrach. Niziołek odsapnął.
//Zakradł się od boku czyli jak zębacz biegnie prosto to on się zakradł prostopadle do niego czyli od boku 
//3 inkantacje, potecjał magiczny + koncentracja
//Zrozumiale jest?