Tereny Valfden > Dział Wypraw

Związany paktem #4

<< < (3/11) > >>

Gunses:
Fakt był niezaprzeczalny. Dżungla. Gunses przywołał do siebie swojego taru
- Aro, tak jak ćwiczyliśmy... - rzekł i wskazał na konia - Aro, Mars. DOM. SETMRE - powiedział i cóż. Zostawił ich. Taru nie raz wracał z dalekich podróży do domu. Czy uda mu się przyprowadzić konia? Czy ktoś ich złapie. Tego wampir nie wiedział. Nie mógł zostawić ich tutaj. Kto wie co złego mogłoby wyjść zapolować na obrzeżach dżungli. Odprowadził zwierzęta wzrokiem a kiedy został sam odwrócił się twarzą do wielkiej dżungli i wszedł w nią.

Hope:
Przedzierałeś się przez gęsto porastające dżunglę zarośla. Upał dawał się we znaki, było tak duszno, że pot spływał Ci po policzkach. W pewnym momencie usłyszałeś lichy śpiew kobiety. Nie byłeś do końca pewny skąd dochodzi i czy nie jest wytworem Twojego zmęczonemu umysłu.

Gunses:
//:Upał? W zimie?

Wampir, który był bestią, dopiero poznawał siebie i to, że zaczął się pocić, czego nigdy w życiu nie miał okazji czynić. Nie ze zmęczenia, ani gorąca. Niemniej jednak śpiew kobiety, który usłyszał pośród drzew mógł być realny lub być wytworem jego umysłu. Przez wiele lat był przywódcą organizacji myśliwych, dzięki czemu nauczył się rozpoznawać kierunku świata nawet w dziczy. Postanowił sprawić, co to za śpiew słychać, więc podążył w tamtym kierunku.

Hope:
//http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Klimat_Valfden


Po przedarciu się przez gęste zarośla dotarłeś do strumyka, przy którym bawiła się piękna elfka, wesoło sobie podśpiewując. Dopiero, kiedy podszedłeś bliżej zauważyłeś, że to wampirzyca. Radośnie oporządzała ciała zamordowanych dzieci.

Gunses:
//Też właśnie czytałem i się dziwię. :P

- Vaaitesarj, setioiset'esreoi ker'evaai - rzekł wampir w starowampirycznym spoglądając bacznie na wampirzycę

[hide group=1]Witaj, siostro krwi[/hide]

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej