Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba cienia: Rodred
Rodred:
- Znasz te krainy? Mogę Ci je opisać bo nie dalej jak dzień temu jeszcze chodziłem po zielonych polach, siedziałem w porcie Atusel i słuchałem wiatru, zasiadałem w Izbie Lordów, walczyłem z ścierwojadami na arenie w Atusel, chodziłem po wypłatę do sali tronowej pałacu w starym mieście Efehidon. Nawet znam osobiście miłościwie panującego Isentora I Aquila. Jestem tamtejszym człowiekiem. Jak jeszcze mam Ci tego dowieść? W moim głosie było słychać żal na wspomnienie Valfden.
Mortis:
- Człowiek? To słowo jest mi obce. Nie znasz tych krain, kłamiesz nieznajomy. To dom podróżników. Pamiętam, że kazali się nazywam draconami.
Rodred:
Chwilę popatrzyłem na niego zamyślony, po czym jakby przypuszczając co mogło się stać zapytałem go.
- Jaki mamy rok? W świecie z którego się przeteleportowałem draconów już dawno nie było.
Mortis:
- Nie liczę lat. Wypełniam mą służbę od kiedy tylko sięgam pamięcią.
Rodred:
- Nie wiem jakiego dowodu potrzebujesz, żeby uwierzyć, że nie mam nic wspólnego z ludem elethea. Może mnie odmień a zobaczysz, że nie mam żadnych cech z nimi wspólnych? Pochopnie mnie osądzasz nieznajomy. Nie każdy kto jest na tych pustkowiach jest jednym z elethea. Powiedziałem już powoli tracąc pomysły jak do niego przemówić, żeby zauważył że nie kłamię.
- Również mój ekwipunek nie ma z nimi nic wspólnego. Spójrz: Mówiąc to pokazałem mu swoje rzeczy.
- Sól i kreda do zwalczania demonów, srebrna i żelazna buława do zwalczania nieumarłych i duchów, amulet ze znamieniem Zewoli, jednego z naszych bogów...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej