Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wiejskie problemy

<< < (16/46) > >>

Silion aep Mor:
Karczmarz spojrzał na thema z kromką chleba w ustach. Pokiwał głową na znak że rozumie. Przelknal chleb i wzial sie za parzenie kawy. Wyjal woreczek z wczesniej zmieloną kawą i nasypał do szklanki. Na kuchence opalanej drewnem polozyl mały metalowy czajniczek z uchwytem owinietym gruba szmatą. Gdy czajniczek zaczal gwizdac zalał kawe wrzatkiem po czym zaniosl ją do stolika.
-  Prosze, jedna grzywna sie nalezy. A tu sa zapałki, ale jak chcesz palić to na zewnatrz, nienawidze zapachu tytoniu. - podal kawe i zapalki po czym wrocil do konsumpcji.

TheMo:
Wysupłał z kieszeni 5 grzywien i położył je obok talerza. Sporo monet zostawił w tej karczmie. Ma nadzieję, że to wszystko się zwróci. Wziął w dłoń kubek z kawą, a w druga zapałki. Wstał od stołu, by nie zanieczyszczać powietrza w karczmie. Swoją droga dziwny ten karczmarz. Jeszcze wczoraj pod sufitem unosiła się gęsta chmura dymu. Nogą wsunął krzesło i powolnym krokiem udał się w stronę wyjścia. Szedł powoli, by nie rozlać pobudzającego trunku. Otworzył drzwi i znalazł się na zewnątrz. W oczy uderzyło słońce a w nozdrza świeże powietrze. Takie bodźce orzeźwiły go jeszcze bardziej. Położył szklankę na parapecie by mieć wolną rękę przy odpalaniu skręta. Sięgnął do swej paczuszki i włożył jednego do ust. Wyjął jedną z zapałek. Potarł nią o draskę i drewno zapaliło się. Zastawił ogień ręką, by wiatr złośliwie mu go nie zdmuchnął. Przeciągnął parę razy i już mógł napełniać płuca tytoniowym dymem. Odłożył zapałki i chwycił kawę. Upił łyka. Była jeszcze gorąca. Zdał sobie sprawę, że zapomniał poprosić o śmietankę, ale przeżyje. Czarny napitek działał i bez tego. Na przemian rozkoszował się nim i skrętem przy okazji podziwiając widoki.

//1487g-5g=1482g
18-1=17 skrętów pozostało

Silion aep Mor:
Gdy czlowiek relaksowal sie, w pewnym momencie usłyszał przerażone krzyki farmerów dochodzace z pol na poludniu.
- Ratunku! Pomocy! Bandyci!
Po chwili ujrzal dwie kobiety i mezczyzne, biegnacych w jego strone. Dobiegli. Zaczeli na thema krzyczec. - Tam nasi chlopi walcza, pomoz im.

//Jest 7:15, nie widzisz bandytow gdyz zaslania ci pagorek.

Dwalin aep Durin:
Dwalin zajadał się jajecznicą. Smakowała mu, przypominała mu, że jak był dzieckiem to mama mu taką gotowała. Wracał wtedy cały w trawie i błocie. Bękart spokojnie też pił kwaśne mleko, które też mu smakowało. Kiedy usłyszał krzyki. Wyszedł na dwór, podszedł do Thema aby dowiedzieć się, o co ten raban.

TheMo:
Themo usłyszał krzyki. Skoro ktoś woła o pomoc to trzeba jej udzielić, chyba, że się jest zimnym skurwielem. Bękart do takich nie zamierzał. Postawił niedopitą kawę na parapecie i już miał otwierać drzwi i wołać Dwalina, kiedy ten sam wyszedł.
-Nie ma czasu, biegniemy. Szykuj się do bitki!
Nie było czasu załadować kuszy, więc wyciągnął jedynie tarcze i pognał w stronę dochodzących krzyków. W palcach trzymał jeszcze niedopałek, który pociągał po drodze. Tyle czasu przygotowywał się na jakieś zajście a tu zdarzyło się, kiedy nie był przygotowany i spokojnie palił i popijał kawę. Dopalał resztkę skręta. Kiedy żar zbliżał się ku końcowi rzucił go na ziemie. Chciał przydeptać, ale w biegu nie trafił nogą w leżącego śmiecia. Nie było czasu na takie błahostki. Przebierał kończynami wspinając się na pagórek z maksymalną szybkością. Miał nadzieję, że po takim śniadaniu nie złapie go kolka. Jednak był wyćwiczonym wojownikiem i nie przejmował się tym specjalnie. Bardziej zastanawiał się co go tam czeka. Mając wolną rękę sięgnął po miecz i szybkim ruchem wyjął go z pochwy. Wbiegł na pagórek. Z tej pozycji mógł już zorientować się w sytuacji, gdyż wcześniej opierał się jedynie na krzykach. Zasłonił się tarczą, by móc sparować ewentualne pociski. Nieco zwolnił, by nie wywrócić się podczas zbiegania z górki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej