Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiejskie problemy
TheMo:
-Drobiazg. Przez to wszystko nawet nie mieliśmy okazji bliżej się poznać. Jestem Themo.
Teraz, kiedy już są w bezpiecznym miejscu mógł pozwolić sobie na rozmowę. Wyprowadził ją z dracońskich tuneli zalęgłych przez szczury, pająki i nawet wampira. Więc jeszcze łatwiej mu pójdzie przeprowadzenie jej przez miasto.
Silion aep Mor:
Kobieta usmiechnela sie ukazujac idealnie biale zeby. Ogolnie cala byla bardzo zgrabna i urodziwa, gdyby nie to potargane ubranie.
- Miło poznac. Jestem Marysia, mow Mary.
TheMo:
-Szkoda Mary, że nie poznaliśmy się w milszych okolicznościach.
Rozmowa umilała im wędrówkę uliczkami Mirt.
Silion aep Mor:
Kobieta nie spuszczala z ciebie wzroku, wpatrywala sie w twoje oczy.
- Kto wie panie Themo. Moze bedzie nam dane sie jeszcze kiedys zobaczyc tudziez spotkac. Mily z ciebie chlopak.
Dotarliscie do karczmy w ktorej wczesniej siedzial soltys. Dziewczyna uchylila drzwi, weszla do srodka i stanela cicho wpuszczajac cie. Karczmarz spal na stolku za lada. A soltys Leon łkał, zalewal sie lzami, topiac swoje smutki w alkoholu. Takie zachowanie nie przystoilo mezczyznie ale kto tam wie na ile meski byl Leon. Byl w takim stanie ze nawet gdyby troll wlasnie rozwalał ta bude nie zauwazyl by tego, to samo bylo z wasza obecnoscia.
TheMo:
-Być może. Wiesz, obowiązki lorda elekta i dowódcy Bękartów Rashera zajmują mi już dużo czasu, ale z chęcią znajdę chwilę wolnego czasu.
Powiedział odwzajemniając spojrzenie. Gdy znaleźli się przed karczmą uchylił drzwi i wpuścił dziewczynę pierwszą. Zobaczył tam smutnego sołtysa. Sam trochę posmutniał, bo doszło do niego, że Leon nie miał nadziei, że Themo uratuje jego córkę. To się chłop zdziwi i ucieszy.
-Tatuś bardzo się martwi.
Próbował usprawiedliwić emocje chłopa, które mężczyźnie nie przystają.
-Panie sołtys!
Powiedział już głośniej w nadziei, że jego krzyk sprawi, by zrozpaczony sołtys uniósł głowę i ujrzał upragniony widok.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej