Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pierwsze szepty są nieśmiałe - Silvaster
Nawaar:
Oczywiście jak zawsze miał pecha i niedźwiedzica zaczęła uciekać w stronę swojej gwary, gdy tylko dhampir narobił hałasu i nie pozostało mu nic jak ją gonić. Wiadomo, że szybszy i lżejszy Silvaster powinien dogonić ciężarnego zwierzaka bez większego trudu, by móc oddać tej jedyny strzał i posłać zwierzę prosto w objęcia bogini.
Progan:
Niedźwiedzicę i jej nienarodzone 3 niedźwiadki. Zaprawdę ciemne myśli kłębiły się w umyśle Silvastera. A nad nim, niby wyrok niebios, kłębiły się ciemne, burzowe chmury.
Nawaar:
Może, nie tyle ciemne myśli mu się kłębiły, co chęć wykonania zadania, na które z resztą miał miał czasu a jednocześnie było one bardzo proste z założenia. Miał zebrać trofea z niedźwiedzia, ale spoglądając w górę ujrzał czarne chmury, które tylko czekały aby cisnąć piorunem w coś lub kogoś. Dlatego zaprzestał pościgu dając spokój ciężarnemu zwierzakowi i rozpoczął na nowo poszukiwania. Teraz postanowił pójść bardziej w bok mając szczęście natrafić na coś.
Progan:
Los mu sprzyjał, nie wiedzieć czemu, ale jak to bywa w opowieściach nie za długo. Kiedy znalazł ślady łap innego z niedźwiedzi z nieba lunął deszcz. Woda lejąca się z nieba zaczęła zmywać wszystkie ślady. Masz mało czasu...
Nawaar:
Dhampir miał, tyle szczęścia w tym, że po niedługim czasie odnalazł kolejne ślady, ale jak to mówią szczęście nie trwa wiecznie, bo zaraz zaczął padać deszcz i to soczyście z nieba. ÂŚlady się pomału rozmywały i teraz liczył się sekundy, by dobiec do celu. Dlatego nie spoglądając na nic innego, tylko na pozostawione ślady ruszył czym prędzej za nimi ignorując wszystko inne, po drodze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej