Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba siły #7 - Regash
Evening Antarii:
Po kilkunastu minutach powóz był załadowany workami. Starszy mężczyzna otarł pot z czoła a potem usadowił się na wygodnym siedzeniu z przodu. Chwycił za lejce. Zaraz obok niego usiadł ten młodszy i oparł się wygodnie o worki z paszą. - Wsiadaj! - gwizdnął na Regasha. - ÂŻeś nam trochę pomógł to podwieźć możemy - burknął, po czym dał sygnał do odjazdu. - Gotowy!? Siadaj z tyłu. Ino worków nie uszkodź!- zagroził mu palcem.
Szarpnęło wozem i w chwilę potem ruszyli szerokimi w tym miejscu ulicami stolicy, bo dostać się na główny trakt.
Mogul:
Wyrwał wcześniej źdźbło trawy i wsadził je do ust. Ostrożnie wsiadł na wóz by nie uszkodzić worków. Gdy już ruszyli głęboko westchnął, przyzwyczajał się coraz bardziej do obecnej sytuacji.
Evening Antarii:
Powozem lekko kołysało na wybojach i zwykłych nierównościach. Było letnie popołudnie i chodź zbliżało się już Atunus, to dni wciąż były ciepłe i słoneczne. Tylko wieczorami robiło się chłodniej.
Podróżni mijali się w drodze i pozdrawiali nawzajem. Czas płynął Regashowi dość spokojnie i leniwie. Miał szczęście, że ktoś zdecydował się go zabrać do miasta portowego.
- Można widzieć jak masz na imię?- pierwszy odezwał się młodszy z nich. - Lepiej wiedzieć, z kim podróżujemy. W Atusel pewnie czeka jakaś ukochana, że ci tak spieszno? - uśmiechnął się porozumiewawczo. - Jako zapłatę, pomożesz nam także przy wyładunku zboża. Ojca plecy bolą, a ja... ja jestem leniwy -wyznał i wzruszył ramionami.
Mogul:
- Jestem z bractwa świtu, nie ładnie tak wykorzystywać ludzi. Powiedział beznamiętnie
Evening Antarii:
- To ty chyba nie wiesz co to jest prawdziwe wykorzystywanie ludzi... - odparł młodzieniec i odwrócił się w stronę jazdy, zmarkotniał odrobinę. Więcej już się nie odzywał.
Podróż mijała szybko. Po drodze nie było utrudnień, konie były silne, najedzone i wypoczęte. W przydrożnych lasach nie czekali też zabójcy i złodzieje. Być może próbowali swego szczęścia gdzieś bliżej miasta. Po całym dniu podróży odezwał się starszy mężczyzna - Prześpimy się na polanie. Jest dość bezpieczna z tego co wiem. Mój syn będzie w nocy czuwał. W czasie jazdy wystarczająco się wyspał - po czym zsiadł z wozu, konie przywiązał do pobliskiego drzewa, dał im owsu, nakrył derką. Rozkazał przynieść drwa i rozpalić ogień. Sam wziął się za poszukiwanie prowiantu w tobołkach przy koniach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej