Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zemsta to wyraz słabości

<< < (27/30) > >>

Elrond Ñoldor:
Mortokinezą uniemożliwił beczce zmasakrować jego twarz.
- Aha... - powiedział do Dragosaniego. Szybko podszedł do burty i zajrzał przez nią. Widok w ogóle mu się nie spodobał. Demon żył i miał czelność włazić po burcie z powrotem na statek. Elrond wyciągając lusterko z sakwy, skoncentrował się. Następnie wypowiedział słowa inkantacji celujac lusterkiem tak, by demon się w nim odbijał.
- Gruzi huo orul! - obszar przed lustrem zamigotał, a demon po prostu rozpłynął się w powietrzu. Arcymag schował go do sakwy.

Dragosani:
Dragosani tymczasem leciał sobie w powietrzu, rzucony przez demona. Okręcił się, na tyle na ile pozwalała mu jego nadnaturalna zwinność i wylądował mniej więcej nieszkodliwie. Natychmiast zerwał się na nogi i odskoczył, aby uniknąć kolejnych konfrontacji z behemotem. Bydle za bardzo się wściekło aby je sparaliżować. Trzeba więc była to rozwiązać inaczej. Zerknął na Elronda, który coś tam gmerał przy burcie. Potem rzucił okiem na Isentora i Rakbara, zastanawiając się, co im tak długo schodzi te niszczenie okrętów wroga. Następnie znów spojrzał na behemota. Gotów był do błyskawicznych uników przed jego atakami. Demon był zbyt wściekły aby go sparaliżować albo zauroczyć. Ale oślepienie powinno poskutkować. Zawsze da to jakieś większe szanse w walce. Wampir wyciągnął więc rękę w jego kierunku, rzucając kolejne zaklęcie.
- Aenye! - Wiązka oślepiającego światłą wystrzeliła z jego dłoni i trafiła w oczy behemota. To powinno go oślepić. Oczywiście bydle miało tez inne zmysły, ale przez brak wzroku jego ataki powinny być nieco mniej precyzyjne. Mogło to umożliwić wykonanie jakiegoś bardziej śmiercionośnego ataku na demona. Wampir znów odskoczył, aby uniknąć ewentualnego ciosu behemota. Cały czas był gotów do kolejnych uników. Miał też szablę w gotowości.

Isentor:
Behemot szarżował uderzając wielkimi łapami na oślep.

Elrond Ñoldor:
Elrond był już przy walczącym Dragosanim. W sumie dokładnie nie przy, ale włączył się walki. Skoncentrował się i wysłał potężny impuls mortokinetyczny w stronę szarżującego behemota. Celował w nogi. Arcymag chciał je przyciągnąć do siebie w taki sposób, by przeciwnik rozłożył się jak długi po pokładzie, by bestia miała czas by zadać jej śmiercionośne rany.
Finał akcji był do przewidzenia. Nogi behemota niespodziewanie wyrwało do tylu, a on sam poleciał pyskiem w pokład.

Dragosani:
Zaklęcie wampira zadziałało i demon zaczął szaleć oślepiony. Zaś magiczny uchwyt arcymaga jeszcze go przewrócił. Była więc to chwila do ataku. Wampir miał mało czasu, gdyż behemot zapewne zamierzał natychmiast podnieść się na nogi. Musiał więc działać błyskawicznie. Szczęśliwie był Bestią, a to dawało mu sporą przewagę szybkości. Szablę miał już przygotowaną do cięcia, wystarczyło zbliżyć się do strategicznego miejsca - karku potwora. Drago ruszył więc. Część drago pokonał skokiem. Musiał uważać na łapy behemota. Oraz jego rogi. I zęby. Bestia wciąż mogła wszak walczyć. Drago biegł. Demon zaś, zapewne słysząc kroki, albo też działając instynktownie, wierzgnął kopytem po pokładzie, leżąc jeszcze. Wampir uskoczył, unikając ataku, lecz cały czas zbliżał się do celu. Przebiegając obok jego nóg ciął mocno w jedną z nich, tuż pod kolanem demona. Rana byłą głęboka, lecz nie zdołał odciąć nogi. Była po prostu za gruba na jedno uderzenie i wykonane w dodatku z biegu. Lecz nieco spowolniło próby wstawania demona. Potwór wierzgnął, ryknął i znów zaczął machać łapami. Wampir przemknął pod jedną z nich, unikając uderzenia. Był już obok karku. Demon odwrócił głowę i spróbował go ugryźć. Jednak wampir odskoczył. Uniknął także kolejnego ciosu łapą. Behemot zaś już się podnosił. Dragosani więc przyskoczył do niego i ciął potężnie w kark. Znów uskoczył przed ciosem. Doskoczył błyskawicznie do potwora i znów ciął. Dwa razy. Z nadludzką szybkością i siłą. Chciał pozbawić demona głowy jak najszybciej. Ten wierzgał i szalał, próbując wstać i odpędzić małego natręta. Jednak mały natręt by zbyt zwinny. Skakał wokół demona i ciał w jego szyję. Z każdym uderzeniem ostrze szabli rozcinało więcej tkanki, zbliżając się do dekapitacji demona i pozbawienia go tym samym życia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej