Tereny Valfden > Dział Wypraw

Związany paktem

<< < (2/13) > >>

Hope:
- Miłego dnia w takim razie.

Mourtun:
- A wiec zegnam ozieble! - krzygnal.
Niziolek wyszedl ze stajni, spojrzal ponownie na mape. Ale kawał drogi, straszne. Mourt skierował się w stronę dżungli, droga nie byla ciezka gdyz niziolki mialy wedrownictwo we krwi. Szedl tak kilka godzin, przebyl zaledwie pare kilometrow.

Hope:
Po kilkudniowej wędrówce pieszo i jako pasażer lokalnych kupców Mourtun dotarł do granicy z dżunglą. Był wyczerpany i zaniedbany po tak męczącej wędrówce, w dodatku miał jeszcze do pokonania kilka kilometrów przez dzicz w lesie pełnym niebezpiecznych zwierząt.

Mourtun:
Niziolek wreszcie przybyl do dzungli byl glodny i wyczerpany, ledwo stal na nogach, mimo ze byl niziolkiem to i tak to bylo dla niego za duzo. Bił sie z myslami, niejednokrotnie chcial sie poddac i zawrocic, lecz wiedzial ze nie moze tego zrobic. Przez cala droge prowadzila go mapa oraz jego wlasna intuicja. Teraz stal wsrod drzew i wiedzial ze musi zaufac magii oraz nie dac sie zabic dzikim zwierzeta. Niziolek wyciagnal swoj sztylet i ostroznym zmeczonym krokiem ruszyl przed siebie, kierowal go jakis wewnetrzny glos. Wiedzial ze nie moze zawiesc siebie oraz tajemniczego wlasciciela antykwariatu ktory dal mu kredyt zaufania oraz obdarowal go runami. Niziolek postanowil schowac sztylet a zamiast tego wyciagnac rune Heshar. Po chwili Mourt zniknal wsrod drzew.

Hope:
Słaby i wycieńczony przedzierałeś się przez gęsto porastające dżunglę zarośla. Upał dawał się we znaki, było tak duszno, że pot spływał Ci po policzkach. W pewnym momencie usłyszałeś lichy śpiew kobiety. Nie byłeś do końca pewny skąd dochodzi i czy nie jest wytworem Twojego zmęczonemu umysłu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej