Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwania
Stisla:
- Oj kolego, coś kłamujecie. Nie będziesz współpracował, zginiesz. Jeśli będziesz to cie wypuścim i zginiesz z rąk jakiegoś Jana. A my cie chcieli rodzince oddać. Twój wybór jak chcesz odejść z tego świata. Powiedz gdzie przechowuje wszystko i to kura nioska, pędem, albo wyrzucim cie na zbity pysk prosto pod morde owego Jana. On się cackał nie będzie umrzesz w katorgach. - mówił, ąż mu tchu zabrakło.
TheMo:
Themo przekrzywił głowę powodując chrupniecie kręgów szyjnych. Potem głowa powróciła na jego miejsce. Wzrok przeniósł się na Stisle, by następnie zimne spojrzenie powróciło na niziołka.
-Myślę, że naszemu gościowi wszystko jedno czy zarżniemy go tutaj, czy Jan wrzuci go na dno rzeki z uwiązanym kamieniem u nogi. Choć my nie jesteśmy tacy okrutni. Jednak bardzo nie lubimy jak ktoś nas okłamuje. Prawda Stisla?
Melkior Tacticus:
- Jan i Vladimir to kumple, z czego Jan jest "skarbcem" Vladimira! Bez mapy ciężko będize pokazać cokolwiek.
TheMo:
-Widzisz Stisla. Wsadziliśmy kiedyś kij w mrowisko i teraz grzebiemy coraz głębiej. Za niedługo rozgryziemy całą siatkę zorganizowanej przestępczości na Valfden. A żeby pozbyć się ośmiornicy trzeba najpierw odciąć jej macki. Przypilnuj kolegę, ja idę po szefa.
Wstał z krzesła i wyszedł z lochów. Gdy wspiął się po schodach zrobił głęboki wdech. Powietrze w środku było duszne, przesiąknięte dymem tytoniowym i potem pulchnego więźnia. Kroki swe skierował do ulubionego miejsca w tych murach: tawerny. Tam miał czekać Melkior. Uchylił drzwi i wypatrywał elfa.
Stisla:
- Prawda, prawda. - rzekł do Thema
- Widieta koleżko, że to nie przelewałki. Lepiej współpracuj, a byndzie dobrze. To znaczy prawie dobrze, no bo zakuty nie za bardzo masz wybór, ale jednak. Gadej dalej co z tym Vladimirem i Jankiem. Ja se usiąde, kurka nioska, kulasy mi napuchły od tego przeslłuchiwania. Aaaaa...(ziewnął).
- Ino prędko, bo mi się już jasnowłosa kelnerka z jednej tawerny zaczyna w głowie mącić, a jak się rozmarzę to już nie bynde słuchał. Wtedy to masz już przechlapane panie nizioł. - krasnolud pogroził paluchem więźniowi i czekał na dalsze
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej