Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wskrzeszenie Devristusa
Devristus Morii:
Nazwa wyprawy: Wskrzeszenie Devristusa
Prowadzący wyprawę: Isentor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie:
Uczestnicy wyprawy: Devristus Morii, Isentor
Z komnat Mistrza Isentora jak z procy wystrzelił duch Devristusa Morii'ego. Niczym strzała wypuszczona przez jednego z najlepszych elfich strzelców poleciał przez korytarze swej organizacji. W końcu znalazł się u końca swej podróży - w sali rytualnej mrocznego paktu.
Isentor:
W między czasie, ówcześnie przygotowana mikstura podgrzewająca się w żeliwnym kociołku wiszącym nad płomieniami w kominku osiągała odpowiednią temperaturę. Isentor zerwał dwie ususzone rośliny zwisające ze sznurka (krzyczące ziele i słoneczny aloes), a następnie umieścił je w kotle. Odczekał chwilę, potem jeszcze raz zamieszał, by upewnić się, że składniki tworzą odpowiednią konsystencje. Następnie przelał miksturę do złotego pucharu, uniósł nań swą dłoń i okaleczył się. Purpurowa krew spłynęła po bladej, dłoni do złotego naczynia. Isentor zaczął wypowiadać następujące słowa:
Z pieczary zew Rashera dobiega straszliwy.
Gdy śmierć się odwraca, kto umarł - ten żywy.
Nie śmierć to, lecz tylko kłamstwo i ułuda.
Z jej ramion każdego wyrwać się uda!
Na koniec wymieszał roztwór raz jeszcze, umoczył trzy palce prawej ręki w miksturze i namalował magiczną runę na czole zwłok. Pozostałą zawartość pucharu wypił, odszedł od kamiennego stołu, na którym spoczywało ciało. I wykrzyczał:
- Iaosh elizqiashar xu anashhu gryshiltu Devristus Morii!
Zapadła grobowa cisza...
Mag energicznie otworzył oczy, zorientował się, że znów żyje. Spojrzał na mistrza, lecz ten nadal stał nieruchomo wpatrując się w niego posępnie. Po chwili, ze stoickim spokojem otarł krew spływającą mu po kącikach ust.
- Jak się czujesz?
Devristus Morii:
Elf znał przygotowania do tego rytuału i jego przebieg. Kilka lat temu samu Isentor uczył go jak wskrzeszać innych poległych w bojach, zamachach oraz mniejszych wypadkach. Znał każdy ruch jaki trzeba było wykonać, każde ziele użyte do wywaru. Przypomniało mu się lekki ból, który towarzyszył mu za pierwszym razem upuszczania swojej krwi. Gdy Isentor zaczął recytować, Dev w zakamarkach swojej duszy także zaczął go recytować. W tym momencie poczuł coś. Usłyszał wołanie i znowu poczucie nienależności do tego świata. Znowu wołanie o pomoc. Coś umierało i za wszelką cenę nie chciało odejść. Obumierało z każdym słowem wypowiadanym przez mistrza czarnej magi. I wtedy Dev otworzył oczy i zrozumiał co właśnie zakończyło swój żywot. To jego stare serce, które zostało mu wycięte podczas rytuału na lisza. Leżał tak i patrzył na mistrza. Wszystko było dla niego nowe, bo żył. W każdym znaczeniu tego słowa. Krew pompowana była przez serce, organizm sam się odżywiał. Niczego mu nie brakowało.
Mistrzu to wszystko jest takie zgoła inne niż się jest liszem.
Isentor:
Niestety ciężko jest być śmiertelnikiem, kurą istotą ludzką.
//Wybierz według zasad co przejmuje nowa postać, uzupełnij również kartę postaci.
Devristus Morii:
Kurą? Zawsze byłem elfem, ale czas wypróbować ludzką powłokę ciała. Trzeba będzie pójść do Respeva po rzeczy, które zostały w strażnicy.
//Uzupełniłem i poprawiłem kartę postaci. Pozostawiłem tam rzeczy, które wybieram.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej