Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wschodnie perypetie
Creed Canue:
W takim razie wyruszam. - elf odszedł od kobiety i zaczął się udawać w stronę wzniesienia które pokazała mu sprzedawczyni podróż mineła mu spokojnie a w czasie niej rozmyślał i sprawdzał czy łuk jest dobrze napięty i takie błachostki, ledwie zrobił to wszystko a już był na miejscu.
Anette Du'Monteau:
Wokół krzątało się trochę ludzi. Byli uzbrojeni ale bardziej to przypominało milicję obywatelską czy pospolite ruszenie niż straż. Wśród nich jednak wyróżniał się jeden jegomość, który ciągle wspinał się na górę budowali i schodził na dół. Był w ciągłym biegu to tu, to tam.
Creed Canue:
Elf niechciał dać się rozpoznać dlatego wszedł w grupkę ludzi i przeszedł koło milicji, podszedł do budynku gdzie był ten człowiek i gdy był najniżej Creed krzykną tak cicho żeby tylko on słyszał:
Ej ty tam zejdź na chwilę na ziemię i chodź za ten budynek, mam kilka pytań i proszę o odpowiedź.
Anette Du'Monteau:
Mężczyzna usłyszał cię bez większych problemów. Zszedł niemal od razu na dół.
-Witaj, zgaduję że jesteś od Horasia skoro chcesz o czymś pogadać? Kiedy ten dziwak z miasta w końcu weźmie się do roboty. Nie będę pozwalał by kolejni mieszkańcy wsi ginęli bez powodu.
Creed Canue:
Tak, chodzi oto że jak do niego dotarłem to był tam zabity człowiek i koń czy możesz mi coś powiedzieć na ten temat?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej