Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #5 [Evening Antarii]
Evening Antarii:
Gdy w końcu ochłonęła i uporządkowała myśli, odezwała się.
-Ta wizja była straszna... Najpierw byłam tylko dzieckiem z monetą składającym Zartatowi ofiarę. Lecz później usłyszałam krzyk i wyszłam na zewnątrz. Tam całe miasto stało w płomieniach, a jakaś bezbronna kobieta leżała na ulicy wśród płomieni. Nad nią czaił się demon... musiałam ją uratować. Straciłam miecz, miałam tylko magię. Ogar uderzył we mnie i ugryzł mnie, miałam rozszarpaną dłoń... - spojrzała na swoją rękę. Już nie całą we krwi, lecz zdrową i w pełni sprawną.- A potem gdy go pokonałam, kobieta odezwała się że Zartat mnie nie obroni. Także nefrytowa diablica powiedziała do mnie... że nadchodzi coś większego niż anioły Zartata.... I przeszyła mnie mieczem...
Funeris Venatio:
- Kiedyś, wiele lat temu - podjął Funeris, gdy Evening opowiedziała mu o wszystkim - żył pewien człowiek imieniem Lucjan. Był rycerzem, zupełnie takim jak ty czy ja. Wyznawał podobne wartości, walczył w imię podobnych idei i miał zupełnie ludzkie odruchy i rozterki, zupełnie tak jak my. Zakochał się. Poznał kobietę, która odwzajemniła jego uczucie, która pokochała go równie mocno, co on ją. Był jednak jeden szkopuł. Trwała wojna, ludzie bali się o swoje życia. Jego kraj stał po jednej stronie konfliktu, jej po drugiej, więc dla wszystkich byli zdrajcami, chociaż nigdy nie opowiedzieli się za żadną ze stron, ani nie przyczynili się do niczego, co miało by z tą wojną związek. Wreszcie nasz rycerz dostał wezwanie i stawił się na froncie. Po kilku mniejszych bitwach stało się jasne, że we wrogim zamku przebywa zła siła, która trawi kraj od środka i to ona pcha go do czynienia zła. Prawi rycerze musieli zniszczyć zamek, zrównać go z ziemią. To jednak wiązało się z tym, że należało wybić wszystkich w środku. Także ukochaną rycerza, która schroniła się tam przed wojną. Miał wybór - podążać za miłością i uchronić ukochaną, albo zakończyć od razu rozlew krwi i całą wojnę...
Evening Antarii:
-Myślę, że poświęcenie to jedna z najwspanialszych rzeczy jakie człowiek może uczynić drugiemu człowiekowi. Jednakże nie twierdzę, że miłość to coś złego. Wręcz przeciwnie. To przecież uczucie z którego wynika wiele dobra. Lecz uważam że zakończenie wojny sprawi, że wiele istnień ludzkich będzie można uratować, ocalić. Domyślam się co mógł czuć ten rycerz, wiedząc że w płonącym zamku jest jego ukochana... W obydwu sytuacjach są jakieś plusy i minusy. Jednakże wojna jest czymś co dosięga wielu ludzi - trzeba spojrzeć także na to. A spalenie tego zamku mogło uratować wielu z nich.
Funeris Venatio:
- Mnie też byś spaliła? - zapytał z lekkim uśmiechem.
Evening Antarii:
-Ciebie nie da się spalić- odpowiedziała takim samym uśmieszkiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej