Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki
Lucas Paladin:
Evening i Lucas
Zostały dwa kreshary, Lucas postanowił jednak walkę rozegrać szybko, bez zdębnych ceregieli i wysiłku. Dwójka drapieżników, które zaatakowały rycerza na samym początku wciąż trzymała się razem. Uznały, iż w ten sposób będą miały większe szanse w walce. Nic bardziej mylnego, bowiem Lucas nabył już umiejętności, które takie problemy rozwiązywały szybko. Ku zaskoczeniu mściciela nagle odłączyły się od siebie i zaczęły go okrążać. Ten sięgnął po swój buzdygan i wykorzystując okazji spojrzał w lewo i natychmiast przemieścił się za plecy zaskoczonego kreshara. Lucas wziął ogromny zamach i uderzając z góry roztrzaskał czaszkę pierwszego z napastników. Lewa ręka mściciela nadal pozostawała wolna, a kompletnie zdezorientowany drugi kreshar skoczył ku Paladinowi. Niestety nie zdążył, bowiem Lucas zdążył zgromadzić w lewej dłoni energię magiczną, którą przelał w pocisk esencji. - Izeshar! - krzyknął i telekinezą posłał wiązkę życiodajnej, a w sumie śmiercionośniej energii, która spopieliła futro drapieżnika kończąc jego żywot. Zwierzęta były gotowe do oprawienia, kolacja mogła być iście wyborna.
Gunses
Z daleka usłyszałeś odgłosy walki i piski kresharów. Niedługa droga dzieliła Cię od obozu, delikatnie światło ogniska już powoli rzucało Ci się w oczy. Usłyszałeś za sobą jakiś dźwięk, jednak nikt, ani nic Cię nie zaatakowało. Gdy doszedłeś do miejsca, w którym grupa miała nocować walka była już skończona.
Mogul
Koń ruszył. Miałeś jakieś trzy godziny jazdy opóźnienia, była noc, więc widoczność również utrudniona. Narzuciłeś szybkie tempo, więc niedługo powinieneś dogonić grupę. Podróż umilały Ci raz po raz pohukiwania sów oraz piękne, gwieździste niebo. Niestety ku Twojemu rozczarowaniu na trakcie leżało zwalone drzewo. Miałeś dwa wyjścia, albo przeskoczyć pień długości prawie metra, albo objechać.
Mogul:
Hmm. Ork zatrzymał się chwilę przed pniem i rozejrzał się po najszybszy objazd. Był bestią, także widział dobrze w nocy, miał wyczulone zmysły, które pozwalały mu uniknąć ewentualnego zagrożenia.
Evening Antarii:
Więc to wcześniejsze uczucie bezpieczeństwa było złudne... Choć teraz już chyba nic ich nie zaatakuje. Stwierdziła, że zagrożenia minęło. Evening schowała miecz i sztylet, rozejrzała się po obozowisku. Na środku paliło się ognisko, a wokół leżało kilka ciał kresharów. I jedno zwęglone. A szykował się taki miły wieczór... Westchnęła.
Chyba niedługo powinien wrócić Gunses, więc coś będą mogli wrzucić na ząb.
-Cóż... Będę musiała pozyskać skóry z tych zwierzaków. Przydadzą się jako materiał do moich ubrań.-spojrzała jakby z politowaniem na ciała.-Niestety jednego zwęgliłeś więc się nie nada hah- zaśmiała się. Trzy kreshary jednak w zupełności wystarczą. -Myślisz, że Gunses mi pomoże? Ja niestety nie umiem pozyskiwać skór, ani nic z tych rzeczy- powiedziała, po czym przysiadła na jakimś niskim pniaku.
Lucas Paladin:
Mogul
Wyczulone zmysły bestii pozwoliły Ci usłyszeć szelest gałęzi na drzewie znajdującym się dokładnie nad Twoją głową. Właśnie w chwili, gdy dźwięki zaniepokoiły orka, z drzewa zeskoczył bandyta, nogami zwalając Cię z konia, po czym sam przeturlał się po ziemi sięgając po swoje sztylety. Z boku, z prawej strony dosłyszałeś dźwięk naciąganej kuszy, zza Twoich pleców wyłonił się kolejny bandyta z mieczem. Pierwszy, który przygotował zasadzkę powiedział tylko:
- Dawaj wszystko co masz przy sobie, to może Cię nie zabijemy.
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
oraz 1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta wyposażony dodatkowo w ekwipunek:
Nazwa broni: szpic myśliwego
Rodzaj: kusza
Typ: oburęczna
Ostrość: 50 + ostrość materiału bełta
Opis: Wykonana z 0,6kg drewna o zasięgu do 500 metrów.
30x
Nazwa amunicji: żelazny bełt
Rodzaj: bełt
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 25
Opis: Wykonany z 0,01kg żelaza i 0,03kg drewna.
Evening, Lucas i Gunses
Właśnie zza krzaków do obozu przybył Gunses. Lucas spojrzał na hrabiego niosącego na plecach swoje zdobycze i uśmiechnął się:
- Widzę, Nieśmiertelny, że polowanie się udało. Daj to tutaj, zrobimy z tego coś do jedzenia. Czy mógłbyś panience Antarii, oskórować te kreshary? Mówi, że do ubrań jej potrzebne.
Mogul:
Ork zebrał w sobie demoniczny gniew, jego demoniczna łapa zaświeciła piorunami.
- Nie radziłbym kurwy, chyba że chcecie się z życiem pożegnać. Normalny człowiek po spojrzeniu na twarz Mogula mógł wywnioskować, że ma do czynienia z psychopatą, a nie zwykłym podróżnym.
//: ile metrów ode mnie jest każdy z bandytów
Używam Perswazji oraz Groźne spojrzenie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej