Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki
Gunses:
Gunses kroczył cicho. Był drapieżnikiem, a noc była okresem jego polowań. Należał on jednak do wampirów wyższych, posilał się na ogół z butelki, kielicha czy pucharu, rzadko z ciała. Jego oczy łapały w ciemności każdy najmniejszy ruch. Natura wampira spotęgowana mocą bestii. Aura inteligencji działała nieprzerwanie od zapadnięcia zmroku, toteż Gunses liczył na szybkie i łatwe polowanie.
Lucas Paladin:
Gunses
Cichy chód dawał Gunsesowi przewagę na polowaniu. Nocny ÂŁowca dzięki wyczulonym zmysłom mógł spokojnie przyglądać się otoczeniu. Z daleka już dostrzegł grupkę wilków, dowodzoną przez jednego warga szukających pożywienia. Trzymały się w stadzie, wilków było pięć. Chodziły między drzewami, zatem łatwo będzie je rozdzielić.
1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Warg
5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wilk
Evening i Lucas
ÂŚwiatło rozjaśniło mroki nocy, co ułatwiło Lucasowi ułożenie stosu, z którego można było rozpalić już gotowe ognisko. Runa ognia przekazana paladynowi przez wampira załatwiła sprawę w mgnieniu oka.
- Heshar! - wypowiedział inkantację święty mściciel i po chwili drewno przyniesnione przez Evening zajęło się ogniem, dodającym ciepła i trochę światła. Rycerz ułożył się gdzieś obok ogniska i oddał się swoim myślom o czekającej ich wszystkich walce z niebezpiecznym czarodziejem. Bractwo właśnie do takich sytuacji szkoliło swoich wojowników, jednak pierwszy raz na poważnie przyjdzie im się mierzyć z potężnym nekromantą. Nie wiedział co o tym sądzić. Spojrzał z zatroskaniem na Evening. Wiedział, że będzie musiał ją chronić, Funeris nie darowałby mu, gdyby nie obronił jego pięknej narzeczonej. Odezwał sie więc nieśmiale:
- Kiedy przygotowania do ślubu? - rzekł wysilając się na skromny uśmiech.
Gunses:
Gunses zauważył pojawianie się wilków i warga. Przeniknął oczami ciemność. Rozejrzał się po całej okolicy chcąc zaplanować łowy.
//:Jak daleko są zwierzęta?
Lucas Paladin:
Zwierzyna znajdowała się około 15 metrów od Gunsesa. W otoczeniu były praktycznie same drzewa, koniec końców wampir znajdował się pośrodku rozległego lasu. Wilki zaczęły nerwowo wyć, wyczuwały bowiem zagrożenie.
Evening Antarii:
W końcu wokół zrobiło się jasno i przyjemnie. Płomienie miło ogrzewały dłonie i policzki. Usiadła sobie gdzieś obok swojego towarzysza, skrzyżowała nogi, przymknęła na chwilę oczy. Las był ciemny, nieodkryty i nie wiadomo co czyhało w gęstych zaroślach. Mimo to czuła się bezpiecznie. Jak na razie.
Z zamyślenia wyrwał ją Lucas. Otworzyła oczy; musiała je mrużyć gdyż wciąż patrzyła w ogień. -Może w Astas uda się coś zrobić.- No właśnie, "coś". Ale czym mogło być to coś? Ustaleniem listy gości? Przygotowaniem uczty? Mierzeniem sukienki?... Jej odpowiedź była zatem trochę wymijająca. -Szczerze, nie mam do tego teraz głowy- przyznała się i zaśmiała pod nosem, spoglądając na mściciela.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej