Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na frasunek najlepszy jest trunek

<< < (9/38) > >>

Melkior Tacticus:
- Ehhh... No dobra. - powiedział zabierając wiszący nad barem muszkiet i gwizdnął na psa - - Chodźcie, to kawałek stąd.

Ukah:
Wyszliśmy z karczmy i udaliśmy się na właścicielem karczmy. Ukah Nie rozmyślał o niczym ani Bekartach, ani o swojej córce, ani też o przykrym zdarzeniu w czasie treningu. Wojownik był w nieznanym dla siebie stanie już dawno tak nie czuł się jak teraz. A czuł się wybornie. Dlaczego tego nie wie nikt. A tymczasem jego towarzysz szedł z nim powoli spokojnie i cicho. Nie odzywał się od dobrych kilkudziesięciu minut Ukah martwił się o niego ale cóż trzeba się przygotować do walki.

Melkior Tacticus:
Weszliście w rzadki brzozowy lasek, z małego wzniesienia będąc skryci za krzaczorami zauważyliście dwójke bandytów pilnujących wejścia do jaskini.
- To oni. Powodzenia.

2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta 50m od was

Ukah:
Kaczmarz poszedł z powrotem do miasta zostawiając w krzakach Dwalina i Ukaha. Ukah słyszał trochę o bandytach i wiedział doskonale że niczym specjalnym się nie wyróżniają. Nie powinno być problemów pomyślał Ukah i zdjął z pleców kuszę a następnie ją załadował. Wymierzył w głowę  bandytę który był nieco niższy od tego drugiego po czym wystrzelił bełta z kiedy. Bełt wyleciał z dość dużą prędkością i trafił prosto w głowę bandyty tylko że w głowę tego większego. No cóż lepszy wróbel w garści pomyślał Ukah dla którego to był pierwszy raz z kuszą. Bandyta padł martwy. Pech chciał że jego ciało upadło w taki sposób że było je widać nawet w jaskini. Pięknie pomyślał Ukah. Drugi bandyta zdziwiony tym atakiem natychmiast wezwał posiłki po chwili z jaskini wyszło....

30-1=29 bełtów

b//Na dzisiaj kończę może coś jeszcze Dwalin dopisze a i jeszcze jedno liczbę bełtów zmienię po wyprawie dobra :)

Melkior Tacticus:
Wyszło jeszcze trzech, nie bardzo wiedzieli skąd padł strzał.

//Spoko

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej