Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #4 [Lucas Paladin]

<< < (9/10) > >>

Lucas Paladin:
Myśli Lucasa kłębiły się wokół czarnej historii Bractwa ÂŚwitu. Zło, które przeniknęło do znanego mu świata trawiło jego ukochany dom od środka. Serce paladyna zawsze należało do tej rycerskiej rodziny, rodziny, która dała mu wszystko. A te, jeśli nie zostanie zniszczone w zarodku, rozplenia się i wydaje plon obfity, ale nie ten, który zadowoliłby gospodarza, ale plon pełen chwastów. Lucas nie miał wyjścia, w ostatecznym momencie musiał ratować umiłowane Bractwo, swoje siostry i swoich braci, tych, którym wcześniej powierzył całe swoje życie. Był Wielkim Kanclerzem, jego obowiązkiem było głosić Zartata wszystkim, którzy zgubili drogę do Niego. Niegdyś powiedziane zostało, że jest się wezwanym, aby poddać się zarazie dla wyższego dobra. Lucas tak właśnie uczynił. Zniszczył siebie, aby inni mogli dalej żyć. Bo nie ma większej miłości, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich, jak mawiał pewien wielki mędrzec dawnych czasów. Lucas nie wahałby się uczynić tak kolejny raz, żeby ocalić wiarę w Zartata. Trzeba było bowiem, aby On był wielki, a Lucas mały.

Funeris Venatio:
W ciemnej celi rozległ się głos. Znajomy głos.
- Jesteś godzien, przyjacielu.

Lucas Paladin:
Lucas po omacku rozjerzał się po celi, jednak niczego nie dostrzegał. Ta niska barwa głosu, łagodność, było mu to znajome.
- Funerisie? Gdzie ja jestem?

Funeris Venatio:
Funeris podszedł do Lucasa, który nie widział dosłownie nic. Paladyn poczuł na barku ciężar tlącego się na biało ostrza, które zostało wykute z niebiańskiej rudy. Mentalna waga tegoż przedmiotu przygniotła go i unieruchomiła.
- Ja, Funeris Venatio, wojownik Zartata, jego anioł i przedstawiciel boskich sił na Valfden, obdarowuję Cię błogosławieństwem bojowym. Moc Pana ÂŚwiatła przenika przez moje młode ciało i niedoskonałą duszę, byś ty, Lucasie Paladin, był tym, kim być powinieneś - ÂŚwiętym Mścicielem. Bądź nieustraszony w obliczu swych wrogów, bądź mężny i prawy, by Zartat mógł Cię miłować. Mów prawdę, zawsze, nawet jeśli prowadzi to do twej śmierci. Chroń bezbronnych i nie czyń zła.

Gałki oczne człowieka wywinęły się do góry nogami, gdy ten ujrzał wizję...

Szerokie skrzydła ubrudzone są krwią. Dawno straciły biały blask, którym emanowały co dnia. Wyszczerbiony buzdygan z odłamaną głowicą zwisa nisko z pokaleczonej ręki, która nie chce się sama goić. Z boku stoi drugi anioł, przyjaciel. A przed nimi? Cztery potężne smoki. Każdy w kolorze swojego szaleństwa, płonący ogniem z otchłani, ryczący niczym trąby jerychońskie. Koniec świata.

... Lucasa dobiegły szmery i wybuch radości, gdy wreszcie otworzył oczy. Klęczał przed Funerisem Venatio w samym centrum Kapitularza Bractwa ÂŚwitu. Wokół zebrali się wszyscy najważniejsi członkowie Bractwa. Było wcześnie rano, lecz nikt nie spał.

Lucas Paladin:
Lucas nie podnosił się z kolan. Funeris był jego przyjacielem to prawda, ale mimo wszystko Aniołem. Reprezentantem boskiego Zartata na ziemi, a takim należała się cześć. Słowa pasowania odbijały się echem w głowie paladyna, a właściwie już teraz - ÂŚwiętego Mściciela. Funeris uznał, że jest godzien, aby szerzyć wiarę Zartata w świecie już jako obrońca wiary. Czekał aż ceremonia dobiegnie końca i Funeris pozowli mu powstać. W myślach wciąż modlił się do Zartata, by mógł okazać się godzien odpowiedzialności, jaka na niego spadła. Rozejrzał się też po Kapitularzu. Byli wszyscy, cała społeczność Bractwa. Jego ukochana rodzina, bracia i siostry. Podniosłość tego miejsca zawsze przyprawiała Lucasa o dreszcze. Tutaj prawdziwie czuć było obecność Zartata i jego ciepło, mimo zimnych murów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej