Tereny Valfden > Dział Wypraw

Próba Cienia: Darlenit

<< < (2/6) > >>

Mortis:
Mortis wskazała palcem ciemny korytarz.
- Weź pochodnie i ruszaj w drogę.
Tunel wieńczyło kuliste pomieszczenie, było spore, dobrze oświetlone. Znajdowały się w nim drewniane stoły operacyjne, na każdym z nich leżały zwłoki. Jedynie przejście w dalsze rejony podziemi znajdowało się za spróchniałymi drzwiami.

Izabell Ravlet:
Wziął pochodnię i ruszył w drogę.
Bacznie rozejrzał się po pomieszczeniu, do którego trafił. Jego uwagę zwróciły oczywiście drzwi i zwłoki. Zbliżył się do tych pierwszych. Pchnął. Być może, na przekór światu, były otwarte. Jeśli nie, pchnął mocniej. Może spróchniałe drewno puści albo się rozsypie. Jeśli nie, przyjrzał się zamkowi, starając się domyśleć, jakiego klucza może potrzebować. Co chwila, pomiedzy pchnięciami, przed i po oględzinach zamka, oglądał się za siebie, pilnując zwłok i upewniając się, czy to na pewno tylko zwłoki.

Mortis:
Drzwi tylko nieznośnie zaskrzypiały, hałas zbudził zwłoki leżące na stołach. Z cienia w sali wyłoniły się dwa wrogo nastawione zombie i jeden odpad mutacji, warczały na Ciebie w przeraźliwym grymasie.

//Jesteś w pomieszczeniu 6x8 metrów. Pierwszy zombie znajduje się w rogu pokoju 3 metry od Ciebie, drugi zaraz obok niego, po przekątnej 2 metry od Ciebie oddalony jest odpad mutacji.


Zombie


Odpad mutacji

Izabell Ravlet:
- Juhu - przemknęło przez myśl Darlenitowi. Trzymając w lewej ręce pochodnię, sięgnął prawą po srebrny miecz. Nie zostawiając chwili zwłoki zwłokom, wystąpił w stronę mutanta, którego uznał za nieco trudniejszego przeciwnika, a że w wcześniej uniósł ostrze ku górze, teraz mógł wykorzystać impet i ciąć po skosie, z lewej na prawą po plugawym ciele wynaturzenia. Niestety, tylko czubek miecza sięgnął ofiary, zostawiając na jej torsie niezbyt głęboki ślad. Mauren nie zwlekał. Zbliżył pochodnię do głowy mutanta, oślepiając go i zmuszając do kroku w tył. Sam w tym czasie ruszył do przodu, spokojnie, acz dość szybko celując prosto pod brodę i wykonując krótkie pchnięcie, tym razem sięgając celu. Zamiast wyciągać ostrza, naparł nim w prawo, rozcinając tkanki i zostawiając szyję tylko na płacie skóry po przeciwnej stronie. Zdezorientowana istota zamachała kończynami, lecz niedokładnym machnięciem, mauren pozbawił ją większości tych górnych, a następnie kopnął w klatkę piersiową, by powalić mutanta na ziemię. Powinien tam zamrzeć. Trwało to wszystko może nie ułamek sekundy, ale krótką chwilę.
Zombie zdążyły podejść dość blisko. Darlenit odwrócił się w ich stronę, odgradzając się ostrzem srebrnego miecza. Przeciwnik po prawej wysunął się nieznacznie do przodu. 'Blask Isghar' gładko wszedł pomiędzy palec wskazujący a środkowy wystawionej, prawej dłoni zombiaka, rozcinając ją na pół. Mauren natychmiast ustawił broń do pchnięcia i wymierzył w pierś owego monstrum. No i pchnął. Nie mogło to niestety zabić zombie, ale cóż. Wyciągając ostrze, dziecię nocy zakręciło piruet, robiąc krok w tył, ostrożnie by nie potknąć się o truchło mutanta. Obrót zakończył się efektywnym poziomym cięciem prosto przez szyję oponenta po lewej, który raczył zbliżyć się do przodu. Głowa odpadła, a Navarre odepchnał ciało pochodnią, przez co resztki ubrania na trupie zapłonęły. Mniej uszkodzony przeciwnik wymachiwał naciętą ręką, więc mauren odepchnał ją na bok mieczem. W związku z tym, zombie próbował ugryźć, ale celnie wymierzone pchnięcie prosto w gałkę oczną uszkodziło mózg i zabiło stwora. Ten padł na ziemię.
Darlenit rozejrzał się po podłodze, odnajdując jeszcze usiłującą coś zrobić głowę, jednak i ją wykończyło pchnięcie w oko. Tą samą czynność mauren powtórzył na truchle mutanta, nie będąc pewnym, jak uśmiercić to to na amen.
Po tym wszystkim przyjrzał się jeszcze szczątkom, usiłując dostrzec klucz do drzwi.

Mortis:
Klucz znajdował się w ustach jednego z zombie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej