Tereny Valfden > Dział Wypraw
Echa Przeszłości II - "Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza"
Hagmar:
- Pogadać z Yarpenem, on nam powie co i jak. Ma przyjść w południe, wtedy też się dowiemy czy mamy do czynienia z sektą czy plotkami. Wolałbym to drugie...
Kenshin:
- Rozumiem. Do południa nie zostało wiele czasu, więc nie opłaca się nigdzie iść. Jednak pójdę sobie zrobić herbatę. Kenshin opuścił miejsce siedzące i poszedł do kuchni. Wstawił wodę na piec, a gdy ta zaczęła się gotować wsypał do kubka kilka listków zielonej herbaty, po czym zalał je gorącą wodą. Chwilę odczekał, a potem usunął resztki liści i wrócił do salonu, by w ciszy popijać sobie łyczek, za łyczkiem.
Samir:
- Witam panów - przywitał się uprzejmie mauren, wchodząc do sali, zwabiony zapachami śniadania. Dociągał sprzączki jednego z karwaszy, które nosił na obu przedramionach. Nałożył sobie nieco strawy i zabrał się za jedzenie, nie wiedząc, ile czasu mu jeszcze zostało. Jak widział, przybył jako jeden z ostatnich.
Hagmar:
Punktualnie o 12 przyszedł Yarpen.
- Pochwaleni niech będą bogowie. - rzucił na wejście, krasnolud ten był typowym przedstawicielem swej rasy, rubasznym, lubiącym wypić, pochędożyć i rozpierdolić parę łbów w krwawej bitwie. Niekoniecznie w tej kolejności. Jednakże szacunek dla bogów miał. Specyficzny szacunek. Brodacz postawił na stoliku jedną małą wódeczkę która jak wiadomo jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła, rozlał do kieliszków i rzekł.
- Kto zgadnie z czym mamy do czynienia?
Kenshin:
Ork wypił setkę nalaną, przez krasnoluda i nawet nie robiąc dziwnej miny rzekł. - Ja zgadnę. Po, czym dodał. - Zgaduję, że mamy do czynienia z sektą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej