Tereny Valfden > Dział Wypraw
To my jesteśmy światem
Funeris Venatio:
- Zdecydowanie udaj się konno, siostro. Tak będzie szybciej. Konwoje podróżują głównie trasą do Atusel i stolicy. A odgłosy? Tak, ale to najlepiej jak dowiesz się wszystkiego na miejscu.
Evening Antarii:
-W takim razie ruszam niezwłocznie. Do zobaczenia!-Evening uprzejmie pożegnała się z Gerinem i ruszyła w stronę stajni Bractwa, w której czekał Caledus. ÂŁaciaty koń ożywił się na widok dziewczyny, która poklepała go przyjaźnie po szyi. Zapewne poczuł, że czeka go wycieczka. Kilkanaście minut później ogier był osiodłany i przygotowany do jazdy. Eve wskoczyła na niego całkiem zgrabnie, tak jak ją nauczono na lekcji jeździectwa i mając w głowie wszystkie wskazówki dotyczące jazdy konnej, dała łydkami znak Caledusowi, szarpnęła lejce, a koń ruszył przed siebie.
Wyjechali na dziedziniec Bractwa, mijając po drodze paru znajomych rycerzy, a potem skierowali się na południe. Zaczynał się dopiero Atunus, dni bywały jeszcze ciepłe, słońce świeciło co raz niżej, ale wciąż przyjemnie ogrzewało skórę. Eve jechała dość spokojnie, nie chcąc przemęczać swojego rumaka już na początku. Tak więc jechali w umiarkowanym tempie, a dziewczyna od czasu do czasu spoglądała na mijane krajobrazy, które wyłaniały się zza kolorowych liści.
Funeris Venatio:
Evening mogłaby nazwać tę przejażdżkę sielanką. Słońce naprawdę całkiem przyjemnie świeciło, nie było wiatru, chmury tylko z rzadka przemykały przez niebo. Minęła kilku podróżnych, którzy serdecznie pozdrowili piękną kobietę jadącą niestety w kierunku przeciwnym. Z czasem zaczęło się jednak szybko ściemniać, a ani przed panią paladyn, ani za nią, nie było widać żadnej karczmy. Wokół miała głównie łąki i rzadko zalesione tereny, z jednym jednak małym zagajnikiem nad niewielkim jeziorkiem jakiś kilometr dalej na wschód. Musiałaby zjechać z traktu i skierować się tam raczej mało uczęszczaną ścieżką.
Evening Antarii:
Jesienne dni stawały się coraz krótsze, a więc i podróżowanie traktami było utrudnione. Niestety Eve nie zdążyła zbliżyć się do jakiejkolwiek karczmy, by przeczekać tam noc i się posilić. Gdzieś w oddali, za łąkami i rzadko porośniętymi drzewami majaczył obraz jeziorka z zagajnikiem. Eve nie chciała spędzić tej nocy śpiąc na drodze. Nie zwlekając ruszyła w stronę lasku z zamiarem schronienia się tam i przeczekania ciemnej nocy. Pospieszyła Caledusa i razem pognali na wschód, wprost do gaiku.
Funeris Venatio:
Gdy dziewczyna dotarła na miejsce zobaczyła, że może tutaj spokojnie rozbić prowizoryczny obóz na noc. Pośród drzewek znajdowało się małe wgłębienie w ziemi, w którym można było rozpalić ognisko, rozłożyć swoje rzeczy i nawet ukryć wierzchowca. Nie było żadnych śladów zwierząt, czy bytujących tutaj ludzi, więc można było założyć, że okolica jest relatywnie bezpieczna.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej