Tereny Valfden > Dział Wypraw
To my jesteśmy światem
Evening Antarii:
Więc Eve nie pozostało nic innego jak przekonać się na własnej skórze co się dzieje w owej latarni. Choć oczywiście nie tak dosłownie. Wolała wyjść z tego cało i bez większych obrażeń. Po krótkiej wizycie podziękowała wreszcie gospodarzowi, który udzielił szczątkowych informacji... Wszak każdy mógł się domyślić, że jeśli latarnia jest nawiedzona, to coś tam "huka". Może mieszkańcy boją się po prostu o tym mówić?
Wyszła na zewnątrz, rozejrzała się po wymarłej wiosce, odwiązała Caledusa i powolnym krokiem, nie spiesząc się, ruszyli w stronę latarni.
Funeris Venatio:
Już niedługo byli przed samą latarnią. ÂŚnieżnobiała, wysoka - no jak to latarnia. Znajdowała się nad samą przepaścią, obok mieścił się parterowy domek, w którym z reguły powinien mieszkać latarnik.
Evening Antarii:
Na pierwszy rzut oka nic specjalnego- ot zwykła latarnia jakich wiele. Choć sama wioska jak i jej mieszkańcy, a właściwie jeden mieszkaniec, stwarzali dziwne wrażenie... Zapewne nie byli szczęśliwi - nie mogli bowiem łowić ryb bo na wodach było niebezpiecznie.
Z nadzieją zastania latarnika, zapukała w drzwi małego domku. Teoretycznie mogło go tu wcale nie być, gdyż wystraszył się widziadeł i postanowił już nigdy tam nie wchodzić. No ale spróbować warto.
Funeris Venatio:
No i dokładnie - latarnika nie było.
Evening Antarii:
Drzwi nikt nie otworzył... Choć brak właściciela nie oznaczał, że w środku nie ma nic interesującego. Może mężczyzna prowadził notatki, zostawił poszlaki albo wyjaśni się powód jego zniknięcia.
Evening po prostu nacisnęła klamkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej