Tereny Valfden > Dział Wypraw
W oczekiwaniu na nieuniknione
Patty:
- Kim są "oni"? Kto się zajmuje całym tym procederem?
Funeris Venatio:
- To chyba jakaś sekta. Naprawdę nic nie wiem. Wiem tylko, że tuneli z celami mają 5 i jakąś kryjówkę we wnętrzu tego największego. To się akurat dało dostrzec podczas tego, jak to przekopywali. - Ptak zaskrzeczał, by zwrócić na niego uwagę i energicznie kiwał dziobem na znak, że się zgadza.
- Potem, jak stary Ben zaczął tam się kręcić, to zabili jego, jego rodzinę i wywiesili zwłoki przed jego domem w lesie. Nie polujemy tam.
Patty:
- Dobrze wiedzieć - odpowiedziałam i zamyśliłam się. Spojrzałam na drogę, zastanawiając się, jak daleko do Efehidonu.
Funeris Venatio:
Już niedaleko. Pół godziny drogi.
Tymczasem ktoś przybył do celi Patricii, by... no tak dokładnie, to nie wiadomo po co. Ale przybył i nie zastał nikogo. Wkurwił się i rozniósł w strzępy pobliską osadę myśliwych.
//Chcesz już zakończyć, czy jeszcze jakieś pytania do Andrzeja?
Patty:
//:Nie mam pytań
Wóz ciągnięty przez konie jechał spokojnie w stronę Efehidonu, usiadłam wygodniej i starałam się przemyśleć całą przygodę, jaka mnie spotkała. Możliwe, że nie powinnam przyjmować zaproszenia od nieznajomego, ale teraz było już po wszystkim, więc odpuściłam sobie samobiczowanie. Odetchnęłam i patrzyłam na drzewa przewijające się obok drogi, nie mogąc doczekać się powrotu do domu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej