Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wpuszczony w kanał
Funeris Venatio:
Gdy tylko Lucas pchnął drzwi ujrzał kogoś, kogo się raczej nie spodziewał. Jegomość siedział i zajadał się żeberkami z dzika w sosie miodowym z piwem. Popijał to wszystko tymże trunkiem, najlepszym z tych okolic porterem atuselkim. Mężczyzna odchrząknął, gdy zobaczył wchodzącego rycerza.
- Witaj, Lucasie. Nie spodziewałem się Ciebie tutaj - powiedział święty mściciel Bractwa ÂŚwitu Funeris Venatio.
Lucas Paladin:
Lucas zdębiał. Po raz drugi w tym momencie zaskoczono go na serio. Tego to się w ogóle nie spodziewał. Funeris we własnej osobie!
- Witaj przyjacielu! Widzę, że nie przepuścisz okazji, żeby zabdać o wszystko osobiście. Aldebran zasługuje na wynagordzenie, zadbaj o to. Jaki masz plan działania?
Funeris Venatio:
- Och, we wszystko wprowadzony? Niech zgadnę, przychodzisz za Gerinem? Jednak sprawa dotarła aż do niego? - spytał Funeris, wskazując wolne krzesło przy stole. Gestem zapytał się, czy nie zechciałby nieco żeberek.
- Masz odpowiedni adres? Co udało się mu... wam ustalić? Wybacz.
Lucas Paladin:
Lucas bez wahania przystał na propozycję Funerisa i siadając przy stole skosztował wyśmienicie pachnących żeberek. Wyglądały apetycznie i takie też były. Po skosztowaniu potrawy rycerz odchrząknął i rzekł:
- Wpuszczono mnie w kanał. Dosłownie i w przenośni. - tu Lucas się uśmiechnął - Gerin nie wie nic, przysłał mnie tutaj, do Tandema, który polecił mi zbadać sprawę tych dziwot, które się tu dzieją. W kanałach odnalazłem 3 martwe ciała, jak się poźniej okazało, dwa z nich należały do członków sekty Orwella, jeden był ofiarą. Dopiero Aldebran wyjaśnił mi całą sytuację, chociaż na początku wziąłem ich za morderców. Dowiedział się, że sekta ma tu, w Atusel swoją siedzibę, a ten adres podał mi, gdybym potrzebował wsparcia. Ale TAKIEGO wsparcia się nie spodziewałem. - na twarzy Lucasa ponownie zagościł uśmiech.
Funeris Venatio:
- Główną siedzibę w tym mieście. Co do centralnej komórki operacyjnej sekty, to zajmuje się tym mój inny zespół. Wybacz, że nic wcześniej nie mówiłem, ale wolałem na razie angażować w to jak najmniej osób zwłaszcza dlatego, że i w samym Bractwie nie jest do końca czysto.
Mniej więcej w tym momencie zapukał karczmarz, przynosząc kufel i pełen dzban piwa. Postawił wszystko na stole, zapytał się, czy coś jeszcze potrzeba i wyszedł, gdy usłyszał odpowiedź przeczącą.
- Potrzebujesz chwili odpoczynku? Kiedy możemy ruszać?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej