Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wpuszczony w kanał
Funeris Venatio:
- Nic nie ustaliłem, gdyż nie miałem okazji. Tak jak mówiłem, położenie ich lokacji znam dopiero od niedawna, kilku godzin zaledwie. A co do pomocy żołnierzy - Funeris polecił, że gdy odnajdę siatkę działającą w Atusel, mam się udać pod wskazany wcześniej adres i odnaleźć tam pomoc.
Lucas Paladin:
- W takim razie, mam wszystkie informacje. Twój wysiłek zostanie doceniony, masz moje słowo. Dziękuję bracie, na pewno zdam raport Funerisowi, jak tylko powrócę do Bractwa. Podaj mi tylko, gdzie mam się skierować, a wykonam resztę zadania. - Lucas serdecznie podziękował Aldebranowi i polecił medykowi, aby należycie się nim zajął.
Funeris Venatio:
- Chętnie bym Ci towarzyszył, ale niestety nie będę w stanie nic zdziałać. W takim przypadku chyba najrozsądniej będzie przekazać Ci zadanie.
Aldebran wytłumaczył dokładnie jak się dostać do miejsca w mieście, gdzie miała czekać pomoc, jak i to, którędy się kierować, by dotrzeć na kryjówki sekty. W pierwszym przypadku była to gospoda blisko rynku, raczej porządniejsza. W drugim należało się udać kawałek za obręb murów miejskich, na głębokie przedmieścia. Lucas powinien znaleźć bez trudu obydwa punkty.
//Zdecyduj, gdzie idziesz i po prosto napisz, że doszedłeś, a ja opiszę resztę.
Lucas Paladin:
Skoro Funeris powiedział, że należy skorzystać z pomocy, to coś musiało być na rzeczy. Lucas więc spodziewał się, że sekta Orwella będzie w dość licznej grupie i samodzielna wędrówka mogła się skończyć utratą co potrzebniejszych części ciała, np. głowy. Wyszedł z domku, pozdrawiając Aldebrana i jego towarzysza i udał się do gospody, tej niedaleko rynku, aby zasięgnąć odpowiednich informacji i raz na zawsze wybić sektę w Atusel.
Funeris Venatio:
Gospoda miała dwa piętra, wyglądała na naprawdę porządną i czuć było, że przesiadują i nocują tutaj raczej porządni i bardziej majętni obywatele królestwa Valfden. Po wejściu do środka oczom Lucasa ukazała się przestronna sala z mnóstwem dobrze zbitych ław i stołów. Za szynkwasem stał porządnie ubrany karczmarz, który otworzył szerzej oczy na widok rycerza i odprawił niziołka, z którym konserwował. Zdawał się oczekiwać na przybycie kogoś z Bractwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej