Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wpuszczony w kanał
Lucas Paladin:
Znowu pierścienie... Kurwa, zapowiada się ciekawie. Lucas przyjrzał się uważnie odciętej dłoni i był PRAWIE pewien, że ma do czynienia znowu z jakimś kultem. Do tego niebezpiecznym. Pierścień zabrał ze sobą i postanowił zwiedzić jeszcze te miejsca, w których jeszcze nie był. Cofnął się więc do zakrętu w lewo i szedł cały czas prosto, być może gdzieś tam znajdzie kolejną poszlakę.
Funeris Venatio:
Na samym końcu mapy Lucas odnalazł kolejne ciało. To jednak miało wyraźne ślady cięć. Twarz elfa była wychudzona, ale widać było, że zmarł niedawno, ledwie kilka godzin temu, na pewno nie więcej. Miał na sobie zwykłe szaty miejskiego obywatela. Jego szyja nosiła ślad po wbiciu jakiegoś ostrego narzędzia, może mizerykordii. Na prawym udzie, spośród rozciętych spodni, wyzierała spora rana cięta. Ofiara nie miała prawej dłoni. Na ścianach nie widać było żadnych śladów, wnętrzności też nie wyrzucono na zewnątrz. Przy pasie znajdował się jeszcze mieszek, zupełnie jakby nikt tego jegomościa nie zamierzał obrabować. Tylko i wyłącznie zabić.
Lucas Paladin:
Cóż, okradać zmarłych nie wypadało, Lucas więc nie brał grzywien w mieszku dla siebie. Być może odcięta dłoń należało do owego jegomościa, tyle, że to nadal nie rozwiązywało sytuacji. Wnioski były takie: zabijano ludzi bogatych dla samej chęci zabijania - być może były to rytualne morderstwa, być może nie. Jednak zazywczaj zabija się ludzi, którzy coś mają, więc kultyści byli głównymi podjerzanymi. Zostało więc niewiele do zwiedzenia. Lucas rozjerzał się, w którym kierunku jeszcze nie poszedł.
//Mapa proszę z miejscem, w którym akutalnie znajduje się moja postać.
Funeris Venatio:
Lucas Paladin:
Lucas zauważył pewną zależność między dmowa pomordowanymi. Pierwszy z nich został okradziony, a podczas morderstwa wypruto jego wnętrzności, drugi z kolei odwrotnie. Pocięty, z mieszkiem u pasa. Mogło to sugerować dwie wersje: że moderstwa popełniły dwie różne osoby, bądź jedna i ta sama chcąca odsunąć od siebie podejrzenia. Rycerz musiał to sprawdzić. Cofnął się więc do ściany ze skrętem w lewo i szedł cały czas prosto, mijając dla kolejne rozdroża, pewnie trzymając w dłoni Zwiastuna i będąc gotowym do sięgnięcia po pawęż.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej