Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wpuszczony w kanał

<< < (5/28) > >>

Lucas Paladin:
Rycerz nie miał wyboru, zabrał podaną mu przez strażnika pochodnię i ostrożnym krokiem zszedł schodami w stronę ścieku. Niestety musiał znaleźć jakieś inną drogę, nie wiedział dokładnie gdzie jeszcze ma się kierować, wyjdzie w praniu jak to mówiono w odległej krainie. Oświetlił sobie drogę, aby widzieć wszelkie odnóża i rozglądał za się najrozsądniejszym kierunkiem.

Funeris Venatio:
//Tak jak mówiłem, polecam robić mapkę. Wszystkie zakręty będą pod kątem prostym, a dla ułatwienia określania odległości będę się posługiwał określeniem "jednostki". To taka jakby jedna kratka w zeszycie, żeby równo szło. Pilnuj moich opisów i jedziemy. Pierwszy kierunek, północ mapy. :)

Lucas zszedł na dół schodków i jego oczom ukazały się podmiejskie kanały. A przynajmniej jedna część kanałów, która go bardzo interesowała i w której działo się coś niepokojącego. Szedł więc przed siebie, świecąc sobie pochodnią i wąchając cudowne zapachy miasta. Tunel był wysoki na jakieś dwa i pół metra, szeroki może na trzy, może cztery metry. W miarę gładki, wyślizgany i pokryty szlamem. Buty ślizgały się nieco na posadzce, po ścianach ściekały ścieki, jak to mają w zwyczaju. Z sufitu też często coś kapało, a czasem nawet jakby spływało większym strumieniem, niby wylanym wiadrem pomyj. Na razie nic nie wydawało się niepokojące. Rycerz przeszedł jakieś cztery jednostki długości, gdy doszedł do pierwszego rozstaju. Mógł iść dalej przed siebie, skręcić w prawo lub w lewo. Albo oczywiście się cofnąć.

//Jakbym opisywał coś niezbyt dokładnie to mów, bo mogę przeoczyć podczas pisania.

Lucas Paladin:
Zabawę czas zacząć, pomyślał rycerz i skręcił w lewo przechodząc parę  jednostek. Sięgnął do pasa, skąd bezwiednie zwisał Zwiastun Nocy, jego ukochany buzdygan i oczko w głowie. Gdzieś jego wewnętrzny głos podpowiadał mu, że nie jest tu do końca bezpiecznie. Uniósł lewą rękę w górę, tę, w której trzymał pochodnię i delikatnie zatoczył półokrąg, aby lepiej rozeznać teren.

Funeris Venatio:
Lucas przeszedł jakieś półtorej jednostki długości, gdy jego oczom ukazał się zakręt w prawo. Korytarz skręcał tylko tam, więc nie było innej opcji, niż zawrócić, albo skierować się właśnie w to miejsce. Było tam zdecydowanie bardziej wąsko, ale i śmierdziało jakby mocniej. Taki mężczyzna jak Lucas musiałby iść z nieco przygarbionymi ramionami, by nie zahaczać o lepkie ściany. Na razie nie było widać nic fascynującego, ale już z daleka dało się dostrzec, że po jakichś dwóch jednostkach długości ściek się kończy i jest tylko lita ściana.

Lucas Paladin:
Cóż, pierwsza z ślepych uliczek, jakie przyszło Lucasowi odnaleźć w kanałach, rycerz nie fatygował się więc i nie brudził niepotrzebnie, tylko zawrócił półtorej jednostki do rozwidlenia dróg i tym razem, wybrał ścieżkę w prawo. Albowiem Zartat uczy prawości, tam wierny sługa jego odnajdzie drogę. Albo tak się tylko narratorowi wydawało.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej