Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konie w galopie III
Funeris Venatio:
- Jeszcze chwila, moja droga. Znasz się na koniach? Ten tutaj - ręką wskazał ogiera w boksie, który spokojnie skubał sobie obrok - potrzebuje jeszcze czyszczenia. Bierz szczotę, przeczesz mu sierść i daj wody, wtedy go zaprzęgniemy i możemy ruszać. Ja się zajmę pakunkami. - Nekker wyszedł ze stajni doskonale wiedząc, że jest wyższy rangą i rozkaz, który wydał rekrutowi, musi zostać wykonany. Poza tym dziewczyna podjęła się wykonania tego zadania, więc rycerz jest jej bezpośrednim przełożonym.
Faye:
Faye spojrzała na Nekkera spod zmarszczonych brwi, uniosła wzgardliwie wargę i prychnęła pod nosem. Miałaby przyjmować rozkazy od jakiegoś stajennego parobka? Niedoczekanie. Kiedy wyszedł, rozejrzała się po stajni w poszukiwaniu innych, naiwnych rekrutów. Najlepiej mężczyzn. Ktoś wszak musiał tu być, nie godziło się bowiem, by stajnią całego Bractwa zajmował się jeden człowiek, prawda? Na dodatek uziemiony papierkową robotą, a na to przynajmniej wyglądało. Musieli być tu stajenni, którzy zajmowali się końmi, dbali o nie i pielęgnowali.
Funeris Venatio:
Było w pobliżu nawet trzech. Pi razy oko w wieku panienki Flei.
Faye:
Zwyczajowo nie znosiła się zbytnio spoufalać, ale sytuacja była krytyczna, a pomysłów na wybrnięcie z niej brak. Przyjęła więc łagodny i niewinny wyraz twarzy, tak rzadko na niej goszczący i podeszła do najbliższego stajennego. Na pierwszy rzut oka wyglądali na młodych, wiekiem zbliżonych do niej, okoliczności były więc po jej stronie. Nie miała ochoty tego robić, była zła na siebie i czuła się niekomfortowo, ale dobrze wiedziała, jak wykorzystać swoją kobiecość. Trudno było przetrwać na dworze nie ucząc się sztuki manipulacji. Wyciągnęła więc nieśmiało dłoń, pociągnęła mężczyznę za rękaw i pochyliła nieśmiało głowę. Cholera, to nie powinno się dziać! Ten kmiot sam powinien zaoferować jej pomoc! Zacisnęła lekko wargi. No nie było rady. Czasem trzeba dokonywać poświęceń...
Funeris Venatio:
- No? - odparł z bezgranicznie idiotycznym wyrazem twarzy. Jego głupota była tak dojmująca, że Faye mogła się w niej utopić. Dwa razy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej