Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na północ stąd, tylko trochę dalej [Rekrutacja Bractwa ÂŚwitu #1]
Funeris Venatio:
Faye naprawdę udało się zabić kreshara, który ją zaatakował. Była roztrzęsiona, przerażona, bała się, ale jedno było najważniejsze - była cała. Bez uszkodzeń ciała, złamanych sześciu żeber, czy stopionej skóry, po prostu przeżyła. Podczas rozglądania się nie zobaczyła niczego niepokojącego. No, może ten biegnący w jej stronę kreshar był niepokojący... Znajdował się jakieś pięć metrów od dziewczyny i właśnie zamierzał skoczyć na nią, by ją przygwoździć do ziemi ciężarem swojego ciała.
Faye:
Powodzenie we wcześniejszej walce dodało jej odwagi i spokoju. Zastrzyk adrenaliny wyostrzył jej zmysły i przyspieszył reakcje. Zmrużyła lekko oczy, a jej brwi zeszły się gniewnie w głębokiej bruździe na czole. Jak one śmiały czyhać na jej życie? Należało je ukarać. Przetrwa silniejszy - ona lub ten kreshar. Koniec z kajaniem się na kolanach, rozpaczliwym, bezmyślnym wymachiwaniem bronią z nadzieją na sukces. Teraz to ona będzie drapieżnikiem. W końcu chyba zasługiwała na to miano, cała utytłana w błocie wymieszanym ze śniegiem i krwią. Cała jej godność mogła zniknąć na tę chwilę, pod smolistą warstwą brudu, kiedy na szalach losu ważyło się jej życie. Karty - na stół. Bieganie opłotkami - nie. Walka - rzucić się w wir.
Dwoma krótkimi krokami uniknęła skoku kreshara. Jednocześnie wyciągnęła dłoń ze sztyletem w bok, wykonując cios równoległy do trajektorii lotu drapieżnika. Krwawa pręga przecięła jego tors, na śnieg spadł też drobny kawałek odciętego ucha. Faye odgarnęła niesforny kosmyk włosów z czoła i przykucnęła w bojowej postawie. Odetchnęła głęboko, czekając na kolejny ruch kreshara. Zadana rana tylko go rozjuszyła, spotęgowała i tak krwiożercze pragnienie mordu. Drapieżnik napiął mięśnie i po raz kolejny zaszarżował z zamiarem skoku. Każdy jego ruch był tak oczywisty. Chciał ją obalić na ziemię i tam pozbawić życia swymi ostrymi kłami. W skoku był jednak tak bezbronny, że żal było tego nie wykorzystać. Kiedy odbił się od ziemi wzbijając w powietrze śnieżny pył, Faye raz jeszcze zgrabnie uchyliła się sprzed trajektorii jego lotu, cofnęła dłoń ze sztyletem skierowanym na wprost pysku bestii, a reszty dokonał już pęd i impet, z jakim nadział się na ostrze, które zatopiło się w tkance między jego oczami. Siła skoku pociągnęła Faye za cielskiem zdychającej bestii. Runęła w śniegu tuż obok drżącego konwulsyjnie truchła, ze skąpanym w ciemnoczerwonej krwi sztyletem w dłoni. Odetchnęła z ulgą, uspokoiła się i podniosła na nogi. Na powrót mogła być pełną godności sobą. A utytłany w krwi i błocie płaszcz? Kto by na to zwracał uwagę. Przywróciła na twarz ten dumny, niedostępny wyraz, poprawiła zapięcia na rękawach i pod szyją, otrzepała się ze śniegu i raz jeszcze rozejrzała dookoła, poszukując czegoś, co mogłoby zainteresować tego rycerza z Bractwa.
//kreshar kaput
Funeris Venatio:
Faye miała dwa trupy kresharów i jednego trupa człowieka. Ciała raczej nie zabierze, ale tak umorusana we krwi, opowiadająca o zajściu, w dodatku z uchem drapieżnika... Tak, w to rycerz Bractwa na pewno uwierzy.
Faye:
- Uch - westchnęła, przykucając przy krwawiącym kawałku ucha kreshara, którego pozbawiła go w walce. Chomikowanie tego typu trofeów raczej nie było konieczne. Rycerz powinien uwierzyć jej na słowo, bo dlaczego miałaby kłamać? Stan jej płaszcza mówił sam za siebie. Nie chciała znowu utytłana w zakrzepłej krwi wchodzić między plotkujących ludzi, ale najwyraźniej nie miała innego wyjścia. Przetarła dłonią sperlone kropelkami potu i krwi czoło, odgarnęła lepiące się do niego niesforne kosmyki włosów i westchnąwszy głęboko ruszyła w drogę powrotną... Oj, mają ją za to wszystko powitać w Bratwie odpowiednim poczęstunkiem i najlepiej gorącą kąpielą...
Funeris Venatio:
Rycerz uwierzył na słowo. Faye została wysłana wraz z najbliższym konwojem do Bractwa ÂŚwitu. Wcześniej jednak miała chwilę czasu, by odwiedzić swój domek i się wykąpać.
WYPRAWA ZAKOĂCZONA POWODZENIEM!!!
PODSUMOWANIE: Faye zgłosiła się do punktu rekrutacyjnego Bractwa ÂŚwitu, by się tam zapisać. Została posłana na północny gościniec, by sprawdzić, co się stało z kupcami, którzy zostali przez coś napadnięci. Były to dwa kreshary, które zginęły od ciosów kobiecego sztyletu. Faye powróciła do miasta i została przyjęta do Bractwa ÂŚwitu.
Nagrody:
Faye
Dostęp do Bractwa ÂŚwitu.
Talenty:
Faye
Aktywność: 1 srebrny talent
Opisy: 1 złoty talent
Walka: 1 złoty talent
Bonus Rasowy: 1 złoty talent
Premia: 250 grzywien
Nawigacja
Idź do wersji pełnej