Klapa zaskrzypiała i Eve w końcu (nie) mogła dojrzeć co jest w środku. Westchnęła tylko zrezygnowana, ukucnęła nad wejściem rozglądając się raz w prawo, raz w lewo, ale i tak gówno było widać. To znaczy... nic nie było widać. Uniosła brew i z wyrzutem spojrzała na gospodarza. -Może jakąś świecę podacie, hm? - tylko to zdążyła powiedzieć i już schodziła w dół. Drabinka raczej mało solidna, za to sprowadziła Evening w miarę bezpiecznie w owe ciemności.-Tylko mnie tu nie zamknijcie. - rzekła ironicznie do pozostałych na górze, jakby nie chciała kusić losu, choć teraz jej się zdawało, że to będzie bardziej prawdopodobne, niż gdyby tego nie mówiła. No cóż... Stojąc tam tak na dole, męcząc oczy, starała się chociażby coś wyszukać zmysłem dotyku, na przykład. Przeszła tak kilkadziesiąt centymetrów, wróciła znów pod otwór klapy i spojrzała w górę, czekając na jakieś źródło światła chociażby...