Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeden, by wszystkimi rządzić

<< < (60/78) > >>

Rakbar Nasard:
- Vaaitesarj, noielzetna'rjoimy. Kerim jelset'es? - zapytał, po czym złożył rękę na rękę.

Isentor:
Przybysz pochwycił Rakbara w telekinetycznym uścisku próbując go udusić.

Elrond Ñoldor:
Elrond przez ten cały czas był skoncentrowany. Energia magiczna wypełniała jego ciało. Nie były to duże pokłady energii. Nie wiedział, czy nieznajomy potrafi coś takiego wyczuć. Miał w sobie jednak na tyle mocy by móc użyć jednych z najprostszych zaklęć.
Szepnął tylko:
- Uosh - a niewidzialny impuls telepatyczny pomknął z ciała, po dłoni, wprost w Przybysza.
Elrond nie wiedział (wiedział, wiedział, bo w statach nie ma o tym wzmianki), czy nieznajomy ulegnie czarowi. Miał jednak nadzieję.
- Zostaw go i nie ruszaj się. - powiedział po chwili.

// Czar: Urok

Rakbar Nasard:

- Głupcze! - wyszeptał z trudem, po czym posłał lewicującego nad jego głową żywiołaka. Płonące i gorące niczym serce wulkanu ostrza skierowane były na czerep przybysza. Lewitująca istota była niesamowicie mobilna zatem dotarcie do celu zajęło jej mniej niż sekundę. Ostrza śmignęły w kierunku głowy, aby uszkodzić to co najważniejsze dla maga - mózg.

Rakbar pozostał w duszącym go uścisku. Wielokrotnie robił to innym, nigdy jednak sam tego nie zaznał. Jego żyły nabrzmiały a płuca wręcz krzyczały: powietrza! Tylko dobre wyszkolenie pozwoliło zachować dłużej przytomność. Nie napierał swoją psiniczna zdolnością, aby się nie zdekonspirować. Przybysz nie wiedział, że są magami. Nie wiedział o wrogu nad głową. Poza tym był skoncentrowany tylko na nim, przez co nie mógł wykonać nic więcej. Mag musiał z wielkim bólem zrezygnować z szansy zebrania informacji. Bardzo żałował, że mu się nie udało, wszak oni byli jako jedyni świadkiem tego zdarzenia, upadku potężnej rasy drakonów. To oni poznali wroga, potężniejszego niż najwybitniejsza dotąd rasa. Kim byli? Skąd przyszli? Gdzie leżała ich potęga? Pytania te pozostawały bez odpowiedzi. ÂŻałował.

Isentor:
Zaklęcie Elronda nie poskutkowała, co w zasadzie nie zdziwiło maga. Przybysz momentalnie wypuścił z tlekinetycznego uścisku zawisającego w powietrzu Rakbara, by po chwili uderzyć pchnięciem zbliżającego się do niego żywiołaka posyłając go 18 metrów w dal.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej