Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dźwięki z lasu II
Nikolaj:
--- Cytuj ---Nazwa wyprawy: Dźwięki z lasu II
Prowadzący wyprawę: Devristus
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: Nikolaj
--- Koniec cytatu ---
Tak jak poleciał Nikolajowi wielki tauron Madaron, wampir czekał teraz przed bramą opactwa na wskazówki odnośnie zadania. Oparty plecami o boczną ścianę lustrował swoim wzrokiem okolicę. Z opisu zadania wynikało, że ma udać się do lasu. Miesiące spędzone w gildii myśliwych przygotowały go do tego zadania idealnie, a i pora roku też uśmiechała się do nieśmiertelnego. Trzeba było odpocząć od ciężkiej pracy w cechu. Trzeba było odpocząć w lesie.
Devristus Morii:
Czy dotarły do Ciebie wiadomości co spotkał Twój poprzednik na swej drodze przy tym zadaniu?
Nikolaj:
- Same pytania bez odpowiedzi - mruknął. - Miał chyba pomóc jakiemuś drwalu, którego dręczyli intruzi. Na miejscu znalazł zwłoki w jego chatce. Powierzchowne oględziny poskutkowały tylko usłyszeniem jakiegoś dźwięku z lasu. Poszedł za nim, aż dotarł do polanki, na środku której stał taureński mag. Mag szybko się teleportował, nasyłając na nieszczęśnika watahę wilków. Mój poprzednik ratował się ucieczką do domku drwala. Przy okazji zauważył, że wilki nie wychodzą poza las. W środku dodatkowo zaatakowały go umarli. Później chyba wrócił do opactwa. Miał szukać cmentarza, czy czegokolwiek... Ale, to chyba wszystko. Przynajmniej tyle się dowiedziałem z udostępnionych raportów i z tego co wypytałem mieszkańców opactwa, zanim poprosiłem o to zadanie. Wydaje mi się, że on coś ominął. Sprawa nie została rozwiązana - powiedział zleceniodawcy.
Devristus Morii:
Wrócisz tam i zbadasz to jeszcze raz. Szczególnie miejsce, gdzie stał taureński mag. Coś mi tu śmierdzi i to bardzo
Nikolaj:
- W takim razie do zobaczenia - powiedział żegnając się z taurenem. Pierwszy raz widział tą rasę i jak na razie wywarła na nim dosyć dobre wrażenie. Byli twardzi, silni, zdyscyplinowani. Po zabawie z gremlinami była to miła odmiana.
Ruszył dziarskim krokiem w kierunku wschodu. Z raportu wynikało, że to właśnie w tamtym kierunku miał mieszkać drwal. Oczywiście cały czas jego wyczulone zmysły lustrowały okolicę. Czy to wzrok, dla którego półmrok obecnej zimy nic nie znaczył, słuch dzięki któremu słyszał bicie serca zleceniodawcy kiedy z nim rozmawiał kilka minut wcześniej, czy nawet węch, dzięki któremu wiedział co tamten jadł na obiad poprzedniego dnia. Czerpał ze swojej natury garściami. Przy okazji wyciągnął zza pazuchy flaszkę z krwią i wypił pół litra. Pił kilka dni temu, ale chciał być w jak najznakomitszej formie.
// tracę 0,5 litra ludzkiej krwii
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej